La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
sobota, 13 sierpnia 2011
Kot nam się nie udał / Un chat mal doué

 

Il y a des animaux qui sont les plus beaux de leur race, les plus intelligents, les plus doués; ils ne s'intéressent pas du tout à nous; à peine condescendent-ils à nous apercevoir.

Il y en a des un peu moins bien, juste normaux - qui nous obéissent, ou sont censés le faire; les domestiques.

Et puis il y a des animaux ratés, qui font de leur mieux.

Ce sont les plus rares. Un animal vraiment raté meurt à la naissance, en général, ou peu après, parce que sa mère veut lui épargner les affres d'une survie aléatoire avec l'allure qu'il a, et le peu de dons qu'il manifeste. 

Seulement, même chez les animaux, les mères ne sont pas toujours les personnes les mieux placées pour tuer leurs enfants.

Quelquefois donc, il arrive que des petits comme ça, après avoir echappé aux dures lois de la nature et à un instinct maternel défaillant, se mettent à grandir - tout de traviole.

Ils vivent alors les invraisemblables aventures qui leur donnent ces signes distinctifs secondaires époustouflants auxquels on les reconnait ensuite (comme la queue à angle droit chez Margarito) et suscitent partout le même commentaire: "C'est-y pas Dieu possible!"

(Alix de Saint-André, En avant, route!)

10:39, reine_marguerite , Knociątko
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Ona takie piękne oczy ma...

 

 

18:03, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Koty kochają fotografie

Jako że dziewczyna bez zęba na przedzie uwielbia pozować i czuje się pewnie przed obiektywem aparatu, nie ma dnia, bym nie pstryknęła jej choćby jednej fotki.

 

 

Wystarczy, bo jeszcze zażąda ode mnie honorarium za publikację wizerunku. :)

A przynajmniej zapasu chrupek do końca życia.

11:06, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (2) »
środa, 13 kwietnia 2011
Dziewczyna bez zęba na przedzie

Nie, to nie ja.

Ja mam wszystkie zęby na swoim miejscu.

Dziewczyna bez zęba na przedzie to moja futrzana pannica.

Sami zobaczcie. ;)

 

O tym, że nie ma lewego górnego kła, dowiedziałam się tak naprawdę dopiero dzisiaj. Specjalnie nawet dokonałam pobieżnego przeglądu kociej paszczęki. Faktycznie, zęba nie ma. Taki z niej niedorobiony wampirek. ;) Może jej nie wyrósł, a może straciła w jakiejś kociej bitwie, tego nie wiem.


Poza tym jednym drobnym defektem kosmetycznym panna bez zęba prezentuje się mimo wszystko znakomicie, n'est-ce pas?



13:06, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (5) »
piątek, 11 marca 2011
Leżę na łożu

Leżę i śpię.

Leżę i przeciągam się.

Leżę i dumam.

Leżę i patrzę tęsknym wzrokiem ku oknu.

Leżę i pachnę.

Leżę i wyglądam słodko. Uroczo.

Leżę i mruczę.

Leżę. Na łóżku. Liżę. Futerko.

Leżę i marzę.

Leżę i mrużę. Ślepka.

Leżę.

 

12:28, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 lutego 2011
O charakternej babce w futrze

Knociątko obdarzyło nas wczoraj wieczorem bardzo szczególnym prezentem.

Na środku łóżka w naszej sypialni zostawiła dla nas dorodny koci... placek.

Biedna Katty dostała rozwolnienia.

Niestety z mojej winy, bo z dnia na dzień lekkomyślnie wprowadziłam do jej uporządkowanej do tej pory diety tuńczyka i drobne kawałki kurczaka.

Mówisz i masz. Kocie problemy jelitowe na zawołanie.

Knociątko siedzi więc w swoim pokoju i popłakuje. Kuweta jak na razie pusta. A w misce tylko woda. Dziś wieczorem dam jej trochę ryżu z ugotowaną wołowiną.

Czuję się winna, słysząc jej tęskne nawoływania: biedna mała nie tylko siedzi sama, ale w dodatku o pustym brzuszku.

Oby tylko jej przeszło. A ja mam nauczkę na przyszłość: żadnych eksperymentów żywieniowych. Chrupki i basta.

Ta przedziwna dziura w futrze to nie efekt psiej działalności. Knociątko zostało pięknie wygolone u weterynarza, dzięki czemu dowiedzieliśmy się, że została swego czasu wysterylizowana.

Mimo wszystko i tak wygląda uroczo, prawda?

Zgodnie z zaleceniami, knociątko ma bana na wypady z domu na okres mniej więcej czterech tygodni.

Minęły już dwa, odkąd mieszka z nami.

Dnie spędza, przeważnie śpiąc. Jak to koty.

Idzie wiosna, będzie ją można wypuszczać na dwór.

(Okno w kuchni, choć myte co tydzień, zarasta brudem w zastraszającym tempie, co widać na załączonym obrazku. A wszystko przez rosnące tuż obok drzewko puszczające jakieś wyjątkowo odporne na mycie soki. Jedynym sposobem jest pucowanie okna połówką cytryny, tudzież wyjątkowo śmierdzącym octem.)

Misia-pysia z niej przeogromna.

Mruczanki, pieszczoty, ugniatanie ciasteczek miłości, przytulanki i wystawianie brzuszka do pogłaskania - czyż to nie urocze?

Wczoraj ukróciłam jednak spanie ze mną w jednym łóżku, bo niechybnie od tego oślepnę. Mam oczy czerwone niczym królik, a łzy kapią mi z nich jak po krojeniu cebuli. Wróciłam też do mojego inhalatora, ale mimo tych problemów kota się nie pozbędę.

Wielkiej i dozgonnej kocio-psiej przyjaźni raczej się nie spodziewamy.

Jest i tak lepiej, niż przypuszczaliśmy: dochodzi jedynie do drobnych aktów agresji. Knociątko pokazało, że jest z niej kobita z charakterkiem, co to i fuknie, i podrapie, jeśli trzeba. Na szczęście zazwyczaj kończy się na pogróżkach, a psu niestety wciąż brak rozumku, aby zostawić ją w spokoju i zrozumieć, że kot nie jest najlepszym towarzyszem zabaw w "rzuć-mi-piłkę-a-ja-ci-ją-przyniosę-z-powrotem-i-tak-w-kółko".

Mamy więc na stanie 16-miesięcznego psa, 4-letnią kotkę i dwie rybki. Dwie pozostałe niestety zdechły.

Chyba się nie nadajemy na rybich opiekunów.

Kotkę uwielbiam.

Z wzajemnością.

10:56, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 stycznia 2011
Będziemy mieli dziewczynkę!

Tak, powiększa nam się rodzina.

Adoptujemy.

Dziewczynce na imię Kathy. Ma cztery lata.

Przyjeżdża do nas w sobotę.

****

 

 

 


Dziewczynka wygląda tak:

Zapomniałam dodać, że zazwyczaj ubiera się w futerko. ;)

Bierzemy kocią biedę ze schroniska pod Cambridge. W Wood Green, które bardziej przypomina hotel niż "przytulisko", obowiązują opłaty: 70 funtów za kocinę, 120 za psinę. Mam nadzieję, że także dzięki temu zwierzęta nie trafiają do nieprzyjaznych domów i w niepowołane ręce.

Bidula mieszka tam od zaledwie kilku dni. Można więc powiedzieć, że spotkało ją szczęście, ale i chętnych nie brakowało. My zgłosiliśmy się pierwsi.

Chcieliśmy dać dom jakiemuś kociemu staruszkowi. Wiadomo, takiego nikt nie zechce. Wytypowaliśmy nawet kandydata: lat dwanaście, w schronisku od ponad 300 dni.

Kłopot w tym, że mamy już psa - zwierzę bardzo przyjaźnie nastawione i nieagresywne, ale młode i głupie. To nie jest dobry towarzysz życia dla każdego kota.

Nasza mała bidula ponoć z psami się dogaduje.

Mimo wszystko martwię się, czy da się pogodzić kocią niezależność z psią wylewnością i nieustanną chęcią do zabawy.

Zapewne czeka nas niejeden raz podrapana psia mordka i obrażony na cały świat kot.

Gonitwy po schodach i wyjadanie kotu z miski.

Raczej nie spodziewam się, aby jak na filmach kot spał w psich objęciach.

Zobaczymy...

Mamy jeszcze całą wyprawkę do skompletowania: bo i transporterek, i łóżeczko, i miseczki, i zabawki, i jedzenie... I co jeszcze?

No cóż, wychowanie kosztuje. ;)

10:55, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (3) »
czwartek, 23 grudnia 2010
Batman pod choinką

Batman???

Nie, to kot Bazyli.

Jak co roku pod choinką.

 

14:19, reine_marguerite , Knociątko
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 listopada 2010
Bazant o poranku

Oto, co wyladowalo dzis rano w moim ogrodku na plocie, zapialo niczym kogut i polecialo dalej.  Przepiekny, dorodny i krzykliwy bazant.


Takiej ilosci dzikiego zwierza, jaka napotykam w Brytfanii na co dzien, nie widzialam nigdy wczesniej.

Niestety, niemal codzienny widok rozjechanych lisow, wiewiorek i innej drobnicy,  ze o sarnach nie wspomne, juz nie przyprawia mnie o usmiech...

12:16, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (6) »
czwartek, 04 listopada 2010
Czy ten pies przeplynie kanal La Manche?

Droga redakcjo!

Mieszkam w domu, w ktorym rzadzi pies. Niereformowalny. Z zapleczem w postaci Pana. A Pan psa uwielbia.

Czy jesli wysle go (psa, nie Pana) w samodzielny rejs w jedna strone tratwa, lodzia czy nawet czerwonym pontonem na wyprawe po kanale La Manche z Dover do Francji, to zapuka do mnie do domu RSPCA?

Uprzejmie prosze o odpowiedz.

Zrozpaczona.

Do ulubionych zajec wyzej wymienionego psa nalezy:

- skakanie po domownikach i gosciach, wspinanie sie po nogawkach i wycieranie w nich brudnych lap, zwlaszcza tuz po spacerze po romantycznie blotnistych polach wschodniej Anglii i zjedzeniu krowiego placka,

- psie pocalunki "z jezyczkiem", ktore przyprawiaja mnie o mordercze instynkty,

- zebractwo stolowe, czyli wspinaczka po stolach i proby sciagniecia czegokolwiek, co tylko jada Pan Pies. A pan pies zjada i wypija wszystko, od psiego jedzenia zaczynajac, przez marchewke i salate, a na dobrach luksusowych konczac. Wino, ser, winogrona... moze jeszcze kawior mu podac?

Z zebractwem stolowym laczy sie wymuszanie, ktorego wyjatkowo nie znosze. Kazdy posilek wyglada tak samo: my przy stole, a pies to z jednej, to z drugiej strony probuje wymuszac smakolyki. Leb tu, jezyk tam, lapa drapnac po ramieniu albo udzie (aj, to naprawde boli!), byle tylko cos uszczknac. Niewazne, ze miska pelna. Najlepsze to, co z panskiego stolu!

Pies zre wszystko, co mu wpadnie w lapy. Ksiazki, karty kredytowe, skarpetki Pancia i inne desusy (a to lotr!),  smieci, kurzowe "koty" z odkurzacza i inne tego typu przysmaki.

Drodzy czytelnicy! Jesli na drogach Brytfanii spotkacie kiedys na swej drodze szara honde z szalonym kierowca po prawej stronie i psem-wariatem na kolanach tegoz,  psem z zamilowaniem do trabienia i zmiany biegow, to z cala pewnoscia bedzie to NASZ samochod. A po lewej stronie bede siedziala ja z mina Hiacynty Bukietowej. I to nie bedzie zabawne.

Nie bede wspominac, jak wyglada samochod, w ktorym podrozuje pies i jego wszedobylskie klaki. Pies, ktoremu wolno wszystko.  Pies, ktory kiedys wyfrunie przednia szyba, czego mu oczywiscie nie zycze (no moze troche, bo wredna jestem). Ale o wypadek z taka bestia nietrudno...

Wywalczylam juz zakaz wstepu do sypialni. Na razie zakaz obejmuje tylko psa. Chlop wciaz ma dostep do wspolnego loza, ale i tak co noc gdzies w okolicach polnocy albo i pozniej wedruje do drugiej sypialni i spi ze swoim pieseczkiem ukochanym, bo przeciez pies jest lepszy niz jakas tam baba, nie? W sumie nie narzekam, bo chlop chrapie, a ja przeciez musze sie wyspac. Niby wiec spimy razem, ale osobno. Podobno tak lepiej dla zdrowia. Nie dosc ze pies upierdliwy, to jeszcze jego pan mi spac nie daje!

Na nic moje utyskiwania, ze pies niewychowany. Podobno kiedys byl jeszcze wiekszy czort z niego! Moze kiedy juz bedzie "bezjajeczny" jak moj makaron, wszystko sie jakos unormuje? Bo na razie najchetniej zglosilabym go na wyprawe w kosmos w zastepstwie Lajki.

Gdzie te moje koteczki kochane, czysciutkie, pachnace, z mieciutkim futerkiem? No, gdzie? Gdzie te moje delikatne lapeczki, gdzie gracja linoskoczka, gdzie ten koci wdziek?

Na usprawiedliwienie Pancia dodam, ze Pancio zwierza rozne zbiera po schroniskach: mial juz slepego starego kota, mial sedziwego psa bez rodowodu, wszystko to schroniskowe bidule i sierotki.

Ale ten pies mnie przerasta.

Jeszcze jedna niedzielna wycieczka nad morze i pies poplynie w sina dal.

A ja razem z nim, ale w zupelnie innym kierunku.

20:42, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka