La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
wtorek, 26 października 2010
Dwoje plus pies

Na razie wciaz mam dwa domy, a raczej dom i duuuzy pokoj. Pokoj w Pierdziszewie Gornym pod Londynem, wynajmowany w domu dzielonym z niezbyt milymi angielskimi lokatorami, i dom pod Cambridge. No, moze nie pod samym Cambridge, ale zawsze. W Suffolk znaczy sie. Gdzie dokladnie, powiem, jak juz sie tu troche zasiedze.

W czwartek zwozimy wszystkie moje bambetle do nowego lokum. To juz moj trzeci czwarty adres w tym roku i mam nadzieje, ze ostatni. Szczerze mowiac, mam dosyc tych wszystkich przeprowadzek i trzymania rzeczy w walizkach.

Mialam ci ja isc do roboty w Firmie na ostatni tydzien, ale dalam sobie spokoj, olalam panstwo menedzerostwo i poszlam na zwolnienie. Ani mi w glowie wielkie pozegnania i "gorzkie zale", a tzw. referencje mam gleboko gdzies, i tak nie spodziewam sie zadnych peanow na swoj temat. Zreszta nie ja jedna odchodze, a czy zaluje? Nie, ani troche, az sie sama dziwie, ze wytrzymalam az rok.

Jestem wiec znowu "na swoim". Scibole  jakies tlumaczenia, glownie ksiazek, majac z tego niebotyczne dochody na tzw. waciki, a przy okazji szukam nowych zlecen translatorskich, bardziej przyziemnych, za to lepiej platnych.

Na stanie mam chalupe do ogarniecia, chlopa i psa. Nie wiem, co bardziej klopotliwe: duzy dom czy chlop. Pies jak na razie dzierzy palme pierwszenstwa. ;-) Musze sie przyzwyczaic, nie ma rady. Kotka by sie chcialo, ale nie - do cholery - pies jest. Taki, co zezre wszystko, lacznie z moja karta kredytowa, i najchetniej wlazlby mi na glowe, gdybym tylko na to grzecznie pozwolila. Ze wlazlby, nie mam najmniejszych watpliwosci. Zapowiedzialam juz, ze nie chce widziec psa na lozku w naszej poscieli. Wystarczy mi, ze w samochodzie zachowuje sie jak kilkulatek z zaawansowanym ADHD.

Odwalilam dzis kawal dobrej roboty z tlumaczeniem pewnej ksiazki, opilam to czerwonym Chateau Meaume (2006), przygotowalam zjadliwa kolacje (calamari in tomato sauce, ba, nawet winka dolalam), zrobilam gore prania... i wrocil chlop z psem do domu. I tyle.

***

Na deser: kilka zdjec z moich sierpniowych wakacji nad polskim morzem. Kto by pomyslal, ze spedze kilka raczej zimnych i deszczowych dni w towarzystwie moich wlasnych rodzicow? ;-) Ostatnie takie wakacje spedzilam jako trzynastolatka. :-) Tegorocznych nie zaluje. Bylo calkiem, calkiem...

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

19:36, reine_marguerite
Link Komentarze (7) »
sobota, 16 października 2010
Latwiej byc nie moze

Tydzien temu wrocilismy z wojazy po Francji: Marsylia, Aix-en-Provence, Cassis... Czy musze pisac, ze jestem oczarowana, ba, zachwycona? Nie moglo byc inaczej.

Z innej beczki: przymierzam sie do przeprowadzki w okolice Cambridge. Jeszcze tylko dwa tygodnie, o ile w miedzyczasie nie dojdzie do jakiegos przewrotu i dzialania wrogich sil. ;)

Troche sie boje tych zmian. Wiecej niz troche.

Klamka juz zapadla.

Zeby tylko wszystko bylo bardziej stabilne i przewidywalne. Pobozne zyczenia?



23:42, reine_marguerite
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka