La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
czwartek, 30 października 2008

Secesyjne klimaty w samym sercu Lille...

Nie tylko w Paryzu

Je m'appelle Madeleine Wallace. On dit bien pleurer comme une Madeleine, et les fontaines Wallace, c'est vous dire si j'étais prédestinée aux larmes!

Pamietacie Madame Wallace i jej rozmowe z Amelia? ;-)

No to prosze, fontaine Wallace, nie tylko w Paryzu. 

http://fr.wikipedia.org/wiki/Fontaine_Wallace

poniedziałek, 20 października 2008
Lille oczami tubylca, ale turystycznie

Dzis dla odmiany - Lille. Okiem mojego prywatnego fotografa. ;-)

Ancienne bourse - cotygodniowy kiermasz ksiazek u bukinistow, czyli jak stopniowo uszczuplac oszczednosci i zatracic poczucie czasu.  Raj dla milosnikow ksiazek, nawet tych nadgryzionych przez zab czasu tudziez mysi zabek. 

Ksiazki, stare ryciny, czasopisma, komiksy, pocztowki...  Ceny juz od 2 euro za ksiazke, czyli nawet na studencka kieszen. A jak juz sie ma wiecej niz pare centow w kieszeni, to hulaj dusza, piekla nie ma...

Od czasu do czasu na tym malym dziedzincu Ancienne Bourse mozna w niedzielne letnie popoludnia potanczyc np. tango w towarzystwie innych amatorow tanca, od 20-latkow zaczynajac, a na staruszkach konczac. 

 

Place de Gaulle, zwany inaczej Grand' Place. Obowiazkowy punkt wszelakich spotkan, randek i roznych masowych spedow.

 

Statua bogini Sprawiedliwosci (Justice), palmy i fontanna. Plac de Gaulle'a latem. 

Fasada Ancienne Bourse...

Te czarne kulki tkwiace w scianach budynku Ancienne Bourse to nic innego jak kule armatnie jeszcze z czasow wojny z Prusami. 

 

Izba Handlu i Przemyslu ze swoja strzelista wieza zwana beffroi.

Siedziba lokalnej gazety "La Voix du Nord". 

Po prawej (w dalszym ciagu na placu de Gaulle'a) - Furet du Nord, ponoc jedna z najwiekszych ksiegarni w Europie. Szesc pieter pelnych wszelkiego typu ksiag, ksiazek, ksiazeczek i czytadel.  Kolejny latwy sposob na przepuszczenie wyplaty w jedno popoludnie. 

 

Opera i rue Faidherbe (w tle po prawej), ktora prowadzi wprost do dworca Lille Flandres.

 

Plac Republiki i siedziba prefekta. To tutaj odbywaja sie wszelkiej masci manify, to tedy maszeruja uczestnicy strajkow, to tu zbieraja sie immigres clandestins i to tu les Lillois swietuja wspolnie 14 lipca w rocznice zdobycia Bastylii. 

Po przeciwnej stronie placu dumnie kroluje Palais des Beaux-Arts, czyli jedno z najbogatszych w zbiory muzeow Francji. 

Place Rihour... Tutaj zawsze jest tloczno i gwarno. 

Barwna rue de Bethune...

Rue Massena, zwana przez miejscowych "rue de la soif"... Nic, tylko knajpy, bary i restauracje. Latwo stracic glowe i pieniadze, o sensacjach zoladkowych u mniej wycwiczonych buveurs nie wspominajac. ;-) Ulica warta grzechu zwlaszcza wieczorem i w dobrym towarzystwie. ;-)

No i wreszcie z powrotem w kierunku Grand' Place. Rue Nationale w pelnej krasie. Nogi same nas poniosa we wlasciwym kierunku. 

 

piątek, 17 października 2008
Koty, kaczki i kolejny kawalek Valenciennes

Poniewaz ostatnio mam sporo pracy, czasu starczylo mi jedynie na przegladanie znajomych blogow. U mnie natomiast golasy wciaz grasuja po parku, kaczki nosza swoje kapelusze, a Czytelnicy maja juz dosyc notki z 25 wrzesnia. Daje wiec znak zycia, publikujac kilka fotek z niedzielnej przechadzki z jeszcze-nie-malzonkiem Samuelem. Pan i wladca zabral swoj wypasiony aparat i pstryknal kilkanascie zdjec, ktore tu oto wklejam (ku pamieci potomnych). ;-)

Chcialam rowniez podziekowac za sympatyczne komentarze, ktore towarzysza poprzednim notkom. Nie jestem specjalistka od fotografii, wiec moje zdjecia nie naleza do tych najbardziej udanych. Moim celem nie jest jednak zaprezentowanie moich umiejetnosci i kunsztu artystycznego, lecz pokazanie tych zakatkow Francji, ktore sa mi bliskie. Jak na przyklad Valenciennes. Nie spodziewalam sie, ze to uprzemyslowione miasto moze byc tak interesujace. Nie nalezy jednak zapominac, ze sa to miejsca najbardziej atrakcyjne. Nie wszystkie dzielnice miasta maja ten sam urok, co scisle centrum. Mam to szczescie, ze mieszkam w samym sercu Valenciennes. Kto natomiast chcialby poznac tutejszy odpowiednik Seine Saint-Denis, powinien udac sie np. do Anzin (w aglomeracji Valenciennes). W Lille "polecam" poludniowa czesc aglomeracji, tj. Bois Blancs czy Faches Thumesnil.

Ponizej: jedna z wielu waskich uliczek starowki. O kazdej porze dnia i nocy maja one swoj specyficzny klimat.

Impasse du Beguinage...

W waziutenkiej uliczce miedzy dwoma rzedami scisle przylegajacych do siebie kamieniczek starsza pani podala swoim kotom jedzenie. Zeby uchwycic ten moment, zmusilam mojego chlopa, zeby zrobil zdjecie. "Pstrykaj i nie dyskutuj". Gdyby nie fakt, ze wlascicielka kotow byla w poblizu, pewnie uprowadzilabym tego czarno-bialego stwora o przepieknym futerku. ;)

Po lewej, jak sie zdaje, domek "kociej babci".

Te sama uliczke sfotografowalam jakis czas temu. Wydaje mi sie jednak, ze Samuelowi udalo sie znalezc ladniejszy kadr.

Widok na starowke od strony Jardin de la Rhonelle. W tle - swiezo odrestaurowana wieza bazyliki Saint-Cordon.

Prawdziwa zlota jesien zawitala takze chez les Ch'tis. Golasek w parku chetnie zapozowal do zdjecia. ;-)

 

Nie wszystkie kaczki nosza moherowe berety. Tu: samiczka w oczekiwaniu na spozniajacego sie malzonka.

Biala dama poprawia sukienke.

L'Etang du Vignoble w Valenciennes. Powiedzielibysmy, ze to koniec lata gdzies w sierpniu. Nie, to polowa pazdziernika.

Powiedzielibysmy, ze to jezioro gdzies w lesnej gluszy. W zblizeniu widac jednak, ze to tylko zielona przestrzen w miescie.

Lubie takie wieczorne spacery i obserwacje ptakow, ktorych wciaz jest mnostwo o tej porze roku. Ci, ktorzy lubia dlugie przechadzki, z cala pewnoscia znajda czas, aby obejsc caly staw.

A na koniec przedstawiam autora zdjec, ktorym jest moj Najdrozszy Pan i Wladca, wybranek mego serca i kandydat do mojej reki (jesli Padre wyda zgode). ;-) 

Na razie w ukryciu. 

 

O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka