La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
sobota, 13 sierpnia 2011
Pożegnanie i przeprowadzka

Sześć lat - jak ten wierny pies - na blox.pl.


W opisie swojego blogu napisałam kiedyś: La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, a potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii. Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish'n'chips... 

Francja, choć wciąż bardzo mi bliska, to już przeszłość. Przynajmniej na kilka najbliższych lat. 

Przenosiny z blox-a nie oznaczają jednak, że nie będę już więcej pisywać o Francji. Wprost przeciwnie. Co dopiero wróciłam z Awinionu, gdzie spędziłam ostatni miesiąc, a w maju wybrałam się na tydzień do Bretanii, w okolice Mont-Saint-Michel. 

Jednak moje codzienne i zwyczajne życie toczy się już od prawie dwóch lat po drugiej stronie kanału La Manche (czy może raczej English Channel), na wschodzie Anglii. Pora więc pożegnać Polkę chez les Chti's. 

Francuzica, za jaką się mam (choć jestem rodowitą Polką), ma odtąd nową, równie ciekawą misję na terytorium wroga. :)

Dama z knociątkiem zaprasza więc tutaj:
http://chat-en-oeuf.blogspot.com/

15:54, reine_marguerite
Link Komentarze (2) »
Kot nam się nie udał / Un chat mal doué

 

Il y a des animaux qui sont les plus beaux de leur race, les plus intelligents, les plus doués; ils ne s'intéressent pas du tout à nous; à peine condescendent-ils à nous apercevoir.

Il y en a des un peu moins bien, juste normaux - qui nous obéissent, ou sont censés le faire; les domestiques.

Et puis il y a des animaux ratés, qui font de leur mieux.

Ce sont les plus rares. Un animal vraiment raté meurt à la naissance, en général, ou peu après, parce que sa mère veut lui épargner les affres d'une survie aléatoire avec l'allure qu'il a, et le peu de dons qu'il manifeste. 

Seulement, même chez les animaux, les mères ne sont pas toujours les personnes les mieux placées pour tuer leurs enfants.

Quelquefois donc, il arrive que des petits comme ça, après avoir echappé aux dures lois de la nature et à un instinct maternel défaillant, se mettent à grandir - tout de traviole.

Ils vivent alors les invraisemblables aventures qui leur donnent ces signes distinctifs secondaires époustouflants auxquels on les reconnait ensuite (comme la queue à angle droit chez Margarito) et suscitent partout le même commentaire: "C'est-y pas Dieu possible!"

(Alix de Saint-André, En avant, route!)

10:39, reine_marguerite , Knociątko
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
(Tylko) dwa koty

Choć już od czwartku jestem w Polsce, trudno mi znaleźć czas na pisanie. Tyle mam Wam do opowiedzenia, a tymczasem opracowuję próbki tłumaczeń około 10 książek, które chciałabym przedstawić kilku polskim wydawnictwom. Niektóre z nich chodzą za mną już od kilku lat, inne zaś to nowości.

Poza tym szukam nowej pracy, w związku z czym spędzam sporo czasu w internecie, a w każdym razie przed komputerem, przygotowując różne wersje życiorysów i listów motywacyjnych. Nic się nie zmieniło, na początku września wracam do Anglii, do psa i kota, a przede wszystkim do Pana Obrażalskiego.

Miało być o Prowansji, a w zamian za to pojawią się dwa prowansalskie koty. Tylko dwa, bo reszta nie miała czasu, spiesząc się gdzieś o poranku, lub nie przejawiała ochoty na bliskie spotkania z aparatem. 

 

 


18:13, reine_marguerite , Ja z bardzo bliska
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 01 sierpnia 2011
Pół chleba i kiszony ogór

Jeśli jutro wtorek, to mam przed sobą jeszcze kilka porannych godzin na papieski pałac w Awinionie i słynny most, z którego pozostało do dzisiaj trzy czwarte i dziura. Za przyjemność tę przyjdzie mi wysupłać z portfela 15 euro, ale czego się nie robi dla sztuki i historii. No bo jak to, spędzić miesiąc w Prowansji i nie być na moście w Awinionie?

A potem już tylko niecałe trzy godziny podróży TGV relacji Avignon - Paryż, a na końcu już tylko ja i Paryż nocą. Ja i znajomkowie. Ja, środa i Paryż. 

W czwartek będę z kolei w Poznaniu. 

Do końca sierpnia.

A potem będzie pół chleba i słoik kiszonych ogórków na jedno posiedzenie.

Prowansja Prowansją, Paryż Paryżem, ale takiego chleba i kiszonych ogórków nie mają. 

Żegnajcie, sery, wino, figi i oliwki, żegnajcie, bagietki i rogaliki, żegnajcie, prowansalskie specjały!

Drodzy czytelnicy, do usłyszenia w Polsce! 

22:14, reine_marguerite , Ja z bardzo bliska
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka