La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
wtorek, 28 lipca 2009
****

Przed chwila przez przypadek usunelam poprzedni wpis ze zdjeciami. Postaram sie go zrekonstruowac.

13:22, reine_marguerite
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lipca 2009
Gęsi podpatrywanie / Les voyeurs des oiseaux blancs

Gesi znad Etang Vignoble w Valenciennes - kilka obrazkow z przedwiosnia.

 

 

 

 

 

I pomyslec, ze ich hodowlane "siostry" umieraja w meczarniach, tuczone na sile - a wszystko dla kilku "specjalow"...

Moze warto wziac to pod uwage, zanim siegnie sie po slynna drobiowa watrobke...

21:37, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (3) »
wtorek, 14 lipca 2009
Ja sie nie skarze na swoj biusciasty los... / Je ne me plains pas de mon sort...

Czy i jak zmniejszyc biust?

Jedne by chcialy powiekszyc, inne znowu - zmniejszyc. Te, co chca zmniejszac, powinny puknac sie w glowe. No bo jak to: takie skarby miec i narzekac? Nie uchodzi, nie uchodzi!

Ja sie zaliczam do tych drugich: stowa z hakiem (litosciwie pomine rozmiary) w biuscie sprawia, ze mam ochote oddac sie w rece chirurga i raz na zawsze pozbyc sie biusciastych dylematow.

Moj ostatni absztyfikant spod znaku Eskulapa twierdzil, ze w calej swojej karierze medycznej nie napotkal tak ponetnego biustu. "Tu es splendide", zawyrokowal. A ja jakos nie bardzo widze, co takiego "splendide" moze byc, kiedy w biuscie ma sie troche powyzej setki. W dalszym ciagu jedrnej, ale bardziej pasujacej do "rozowej landrynki" niz do tzw. kobiety z klasa. Nie mowiac juz o problemach ze znalezieniem odpowiedniej bielizny (pol biedy, jesli da sie cos zamowic przez internet). Z ciuchami to juz prawdziwy dramat. Z czego tu sie cieszyc? Z dzwigania dodatkowych kilogramow obciazajacych kregoslup? Z biustu wyskakujacego z kazdej odslonietej bluzki? Z rozpinajacych sie ni stad, ni zowad guzikow bluzki akurat na tej strategicznej wysokosci? Z tego, ze na ulicy zaczepia cie Arab, dla ktorego Europejka to zazwyczaj dziwka, a jesli nie dziwka, to przynajmniej tzw. latwa laska?

Od absztyfikantow wolalabym uslyszec: ale masz zgrabne nogi (nie mam takowych, wiec zaraz sobie chlipne), tudziez: ale masz figure! (nie mam, wiec potne sie bagietka). A tu, jak na zlosc, w kolko Macieju: "Ale masz piekne piersi".

Nie, ja wcale nie narzekam, dobre chociaz i to. Tylko jak dlugo jeszcze? ;-) Bo jakos nie mam ochoty straszyc biustem w okolicy pepka, kiedy przekrocze czterdziestke (a moze i wczesniej).

Ktos chce sie zamienic? Chetnie oddam to i owo.

PS. Gdyby nie obawa przed pooperacyjnymi komplikacjami  (zakazenie, brzydkie blizny i zamiast poprawy jedna wielka katastrofa etc.) to pewnie zdecydowalabym sie na radykalne ciecia w wiadomym miejscu. Zwlaszcza ze zabieg refunduje tutejszy NFZ.  Nie jestem jednak zwolenniczka grzebania w ciele, jesli nie ma do tego waznych przeslanek zdrowotnych... To juz chyba wole narzekac na te dodatkowe centymetry...

niedziela, 12 lipca 2009
Polonijne buractwo (cz.2)

Skonczylo sie na wielkiej aferze i... po robocie. Krotko mowiac, dostalam wymowienie. Nie wspomne juz, w jaki sposob zostalam potraktowana w ostatni dzien pracy i jak musialam wyszarpywac to, co po prostu mi sie nalezy: zaplata za nadgodziny, przejazdy do i z biura (ustawa przewiduje od stycznia br. zwrot 50% kosztow zakupu biletu na publiczne srodki transportu dla osob dojezdzajacych do pracy) etc. Jak sie okazalo, nie zostaly oplacone skladki, nie dopelniono tez kilku waznych formalnosci. Juz chyba nic mnie nie zdziwi.

Warto dodac, ze pracownik, ktory upomni sie o swoje prawa, moze zostac nazwany oszustem. Pojdziesz do inspekcji pracy? "Derekcja" powie, ze to swinstwo, skandal etc.

Wciaz zastanawiam sie, jak moglam wkopac sie w robote u takich "burakow"?

Tak wiec nie pozostalo mi nic innego, jak przedstawic sprawe w sadzie pracy. Jesli oczywiscie wciaz bede mieszkac w Nord-Pas-de-Calais...

Czuje ogromny niesmak.

Niesmak, bo praca w takim otoczeniu i wsrod takich ludzi (mam na mysli roznej masci organizacje polonijne) okazala sie wyjatkowo nieprzyjemnym doswiadczeniem zyciowym. Nie sadze, bym kiedykolwiek miala powtorzyc ten blad.

Jesli wszystko pojdzie dobrze, to we wrzesniu zaczynam prace jako tlumacz na kontrakcie w Dunkierce w jednej z najwiekszych francuskich rafinerii.

Szczerze mowiac, w calym swoim zyciu nie pracowalam jeszcze z rownie zaklamanymi i nieuczciwymi prostakami. I wstyd mi, ze tacy ludzie w jakis sposob reprezentuja Polske, choc ja w zaden sposob z ich wizja polskosci sie nie identyfikuje.

Moze kiedys bede mogla o tym jakos spokojnie rozmawiac. Na razie trzese sie ze zlosci i mam ochote ciskac gromami na sama mysl o zmarnowanych kilku miesiacach i pracy z debilami.

W kazdym razie przekonalam sie, ze mimo umowy mozna z pracy wyleciec z dnia na dzien. Pod byle pozorem. I ze tak naprawde od samego poczatku trzeba wszystkiego dopilnowac i patrzec pracodawcy na rece, bo moze okazac sie zwyklym oszustem. Kims, kto ma gebe pelna wyswiechtanych frazesow o rzekomym profesjonalizmie i szacunku do drugiego czlowieka. Poza tym mam dosyc ludzi miernych, bez polotu, za to smierdzacych na odleglosc dulszczyzna.

Od dawna juz marze o tym, by wreszcie stad wyjechac. Wciaz nie moge nadziwic sie ludziom, ktorzy w te strony przyjezdzaja dobrowolnie (he he). Mnie sciagnela do Lille wyzsza koniecznosc, lecz nie jest to miejsce, ktore chetnie wybralabym na swoj drugi dom.

Od tygodnia regeneruje sily w rodzicielskim domu. Nie jest to czas przyjemnego lenistwa, bo tak naprawde przyjechalam pracowac nad tlumaczeniami. Dobry pretekst, zeby skosztowac domowej kuchni, wyspac sie smacznie w swoim dawnym pokoju i posluchac polskiej mowy, od ktorej juz odwyklam.

Wracam do Lille w sierpniu.

Dieu chat

(…) Apres avoir été castré, le plus souvent par sa maîtresse, le chat sera caressé par elle le restant de ses jours. Elle lui doit bien ça. Le chat, au contraire des hommes et des femmes, se lasse de caresses trop longues. Parce qu’il sent qu’on y prend plus de plaisir que lui ? Comme le chien, il peut être dressé, mais il faut lui faire davantage de cadeaux. « Le chat obéit à son maître non parce qu’il le considère comme le chef mais uniquement par intérêt ». Le chat est franc, même le persan ou l’abyssin. C’est un charmant boudeur que nous nous employons à dérider, ce qui prend une bonne partie de notre existence de rêve avec lui.


Ce qu’il y a de plus attirant chez les chats, outre la beauté absolue que possèdent même les plus moches d’entre eux, c’est leur air d’indifférence si souvent contredit par leur ronronnement. On a l’impression que leurs sentiments s’expriment malgré eux, ce qui est émouvant. Peut-être aime-t-on chez ces animaux qu’ils ne nous flattent jamais, bien qu’ils soient ouvertement intéressés par le confort et les bienfaits que nous leur apportons. Selon Cuvelier, le ronronnement est « un mécanisme complexe. Malgré les nombreuses recherches effectuées, il reste encore un mystère ». Comme l’espace, dont on n’a toujours pas découvert s’il était fini ou infini. Peut-être nos petits enfants ou arrière-petits-enfants trouveront-ils le mur devant lequel l’Univers se termine et au delà duquel habite un Dieu jaloux et imperturbable. Un chat géant ?

14:52, reine_marguerite , Knociątko
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 lipca 2009
Juz wkrotce w Pyrlandii / Bientot au Royaume de Patates

Dziekuje za wszystkie komentarze. W niedziele przyjezdzam do Polski na wakacje. Opowiem, co sie wydarzylo i co postanowilam.

Kurdelebele, odezwe sie, cierpliwosci. :-)

Upaly takie, ze leci ze mnie ciurkiem woda. Chyba po raz pierwszy upalne lato zastalo mnie w Nord-Pas-de-Calais. Cos podobnego! Polnoc Francji i slonce. To sie nie trzyma kupy.


Do uslyszenia wkrotce!

Jade na wakacje do rodzinnej Pyrlandii.

O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka