La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
środa, 30 lipca 2008
Zaproszenie na przechadzke - Valenciennes

Metropolii odslona druga, czyli bienvenue a Valenciennes. ;-) Kontynuacja slonecznej przechadzki - 14 lipca i dwa tygodnie pozniej, kiedy na polnoc Francji powrocilo zagubione gdzies po drodze lato.

Kosciol na ponizszym zdjeciu to ponoc katedra, ale ze wzgledu na fatalny stan budowli od jakiegos czasu zamkniety i w remoncie. Znalezienie "czynnego" kosciola w metropolii zwanej Valenciennes stanowi olbrzymie wyzwanie - praktykujacy moga wiec spokojnie kazdej niedzieli udac sie na pielgrzymke w poszukiwaniu dyzurnej parafii gdzies w regionie. ;-)

Na starowce pieknie odnowione kamienice sasiaduja z domami, ktore czasy swojej swietnosci maja juz dawno za soba...

Stare miesza sie z nowym...

Puste uliczki, na ktorych trudno o tej porze kogokolwiek napotkac...

 

 

 

 

Dom, w ktorym straszy?

Oaza zieleni i spokoju w samym centrum miasta... W sam raz, by usiasc na lawce i poczytac ciekawa ksiazke... Jaka szkoda, ze fontanna nie tryska woda...

W gorze - blekit nieba niczym na Lazurowym Wybrzezu... A to przeciez "tylko" polnoc Francji. ;-)

 

Tu i owdzie "domki z piernika". ;-)

 

Kosciol, w ktorym ponoc w kazda niedziele odbywa sie msza. Istny fenomen w tej czesci kraju. ;-)

Slonce chyba nieczesto zaglada w okna mieszkancom tych waziutkich uliczek. Wiem cos na ten temat, bo u mnie slonecznie jest tylko w ogrodku. :-/

 

 

 

 

 

 

 

 

Znajdujemy sie w samym sercu metropolii - trudno uwierzyc, ze w miescie liczacym sobie 40 tysiecy mieszkancow (350 tysiecy z cala aglomeracja Valenciennes) jezdzi tramwaj i znajduje sie calkiem niezly uniwersytet.

Tutejsza bimba...

poniedziałek, 28 lipca 2008
Lille w letniej odslonie

Poniewaz nie mam ostatnio czasu, aby zajmowac sie blogiem, zamiast notatki wstawiam zdjecia. Tym razem z Lille... W roli glownej - place de la Republique...

Siedziba prefekta... Dla zwyklych smiertelnikow i jednoczesnie mniej lub bardziej upierdliwych petentow zarezerwowano calkiem niezly lokal przy rue Jean sans Peur.

Prefektura w calej okazalosci...

A naprzeciwko - po drugiej stronie - Palais des Beaux-Arts, czyli muzeum sztuk pieknych...

 

 

 

Daleko w glebi... Theatre de Sebastopol...

 

 

 

Avenue de la Liberte

 

środa, 16 lipca 2008
Chlopiec z gitara(mi)

Jesli zyjecie u boku jakiegos maniaka lub pasjonata, a jego hobby zajmuje nie tylko sporo czasu, ale i miejsca w mieszkaniu, to z cala pewnoscia zrozumiecie, co mam na mysli. ;-) Na dzien dzisiejszy mamy w domu trzy gitary. Slownie trzy. A za miesiac przybedzie nam czwarta. Moj chlop maniakalnie gra na gitarze, a ostatnio rozpoczal poszukiwania zespolu, w ktorym moglby brzdakac na swoich wypasionych instrumentach, a przy okazji spiewac i ukladac teksty. A ze glos ma niebanalny, czyt. gleboki, niski i taki radiowy, to uwazam ten pomysl za calkiem udany. Na razie to ja jestem jego najwierniejsza fanka, ale od czasu do czasu wpadaja do nas rozni znajomi na wspolne brzdakanie i spiewy. Mam wiec w domu artyste amatora po szkole muzycznej, co niestety wpedza mnie w kompleksy, poniewaz poza graniem na nerwach nie moge sie wykazac zadnymi muzycznymi zdolnosciami. Kiedys, dawno temu, uczylam sie grac na gitarze, jednak bez wsparcia w postaci regularnych kursow trudno mowic o wielkich postepach, jesli jest sie tylko osobka o bardzo malym rozumku i mizernym talencie. ;-)

Poniewaz chlop ma w sierpniu urodziny, wiec dorzucilam sie do trzeciej gitary, ktora moj uszczesliwiony wybranek nabyl w zeszlym tygodniu w swoim ulubionym sklepie muzycznym Jericho w Lille. Na gitarach znam sie tak dobrze jak na astrofizyce, ale jedno jest pewne: moj prywatny trubadur zapewnia, ze dzwiek jest fantastyczny i gra sie cudownie. To mi wystarczy. :-) A jak grzecznie poprosze i sie poprzymilam, to mam koncert tylko dla siebie. ;-)

Czwarta gitara, ktora moj kochany grajek otrzyma od najblizszej rodziny z okazji okraglej rocznicy uszczesliwienia swiata swoja osoba, to oczywiscie gitara elektryczna. Juz teraz z daleka obchodze na paluszkach te trzy gitary, ustawione pod oknem w "salonie". Kiedy dojdzie czwarta do kolekcji, to chyba wykupie OC od przypadkowych zniszczen albo zaczne fruwac.

Na moje niesmiale pytanie: A co zrobisz z tymi dwiema starymi gitarami? (w domysle: pojda do lamusa czy komus je podarujesz?), moj muzyk odpowiedzial: Zatrzymam je tak na wszelki wypadek jako sprzet awaryjny. :-) Musze sie wiec przyzwyczaic do zycia z czterema gitarami i jednym mezczyzna. Albo tez z jednym mezczyzna i jego czterema gitarami.

Wobec tak powaznego hobby moje kaligraficzne bazgroly to po prostu maly pikus. Ja swoje kalamarze, piora, bibulki i papier chowam po prostu do szuflady. :-)

Pierwszy od lewej: najnowszy nabytek. :-) Zdjecie pstryknelam w taki sposob, by ukryc balagan. Nie da sie bowiem ukryc, ze nie jestesmy mistrzami w utrzymywaniu porzadku. ;-) 

wtorek, 15 lipca 2008
A to moj fyrtel jest...

Korzystajac z pieknej pogody - akurat na 14 lipca - wybralam sie na maly spacer po moim najblizszym fyrtlu w Valenciennes. Jak juz wspominalam, pomieszkuje obecnie na starowce, co dla mnie, przyzwyczajonej do zycia w raczej oddalonych od centrum rejonach, stanowi niemala atrakcje. ;-)

Pogoda od zeszlego poniedzialku przypomina wczesna jesien. O cieplym, slonecznym lecie i blekitnym niebie niczym w Saint Tropez mozna tylko pomarzyc. A tu mala niespodzianka - z okazji swieta narodowego - zaswiecilo slonce. Moj chlop poszedl niestety do pracy, co mnie zaskoczylo, do wczoraj bylam bowiem swiecie przekonana, ze 14 lipca to we Francji dzien wolny dla wszystkich. :-) Niestety, takie cuda to tylko w Alzacji sie dzieja. Tylko w Alzacji mozna liczyc na tzw. wolne np. w Wielki Piatek. Ja w kazdym razie 14 lipca nigdy nie pracuje. :-)

Przedstawiam wiec pierwszy cykl zdjec z mojego fyrtla. Tlumow na ulicach nie ma, jak to w swieto, a spokojne, male uliczki starego miasta przywodza raczej na mysl jakies zapomniane senne miasteczko, a nie metropolie z wlasnym nowoczesnym tramwajem i uniwersytetem. :-) Na razie wiec nie narzekam, moglam trafic gorzej.

Ten czerwony bar znajduje sie tuz obok naszej uliczki. :-) My swoja ulubiona knajpe mamy w innym miejscu. A kiedy mamy ochote poszalec z trunkami, to robimy zapasy w Auchan, a potem hulaj dusza w kuchni, czyli wspolnego pichcenie, a potem wielka uczta plus oczywiscie napoje wyskokowe. Jako ze Samuel mial ostatnio dwa tygodnie urlopu, to w naszych workach ze smieciami byly glownie butelki po alkoholu wypijane do spolki wieczorami do kolacji. ;-) Jak tak dalej pojdzie, to dolacze do smutnych statystyk regionu. ;-)

Ponizej - najbardziej wypasiona (czyt. najdrozsza i najlepsza) restauracja i hotel w okolicy. My tu nie chadzamy. Od czasu do czasu stolujemy sie w Les Melezes - jesli ktos lubi hiperkaloryczne fondues au fromages albo raclette au feu de bois, to polecamy. ;-) My lubimy, choc ja z przerazeniem patrze codziennie w lustrze na swoje odbicie, nie majac odwagi wejsc na urzadzenie zwane waga.

Uliczka deptak prowadzi w kierunku place des Armes, czyli tutejszego Grand' Place.

W tym sklepie o oryginalnej drewnianej witrynie sprzedawano kiedys bodajze jakies owoce morza. Teraz mozna kupic tam instrumenty muzyczne.

Mieszka sie tu calkiem wygodnie, bo wszedzie blisko: zabi skok do centrum, merostwo pod nosem, prefektura i policja tuz obok, sklepy zaraz za rogiem, do bulanzerii mozna wyskoczyc w pizamie i w kapciach, a w ciagu dnia panuje taki przyjemny spokoj niczym na wsi. :-) A w dodatku wszystko za calkiem nieduze pieniadze. Tak sobie mysle, ze w centrum Lille za te kwote mozna byloby wynajac sobie co najwyzej garaz, a nie dwupokojowe mieszkanie na starowce.

Spodziewalam sie jakiegos ponurego i brzydkiego miasta, ale czy we Francji takowe gdziekolwiek istnieja?

Valenciennes na pewno do tej kategorii sie nie zalicza.

P.S. U nas zadnego ciekawego koncertu nie bylo z okazji 14 lipca. Odpuscilismy sobie tez pokaz sztucznych ogni o 23.00. O tej porze - ze wzgledu na wczesna pobudke i prace - juz smacznie spalismy.

Nielegalny lokator

Tak jak podejrzewalam, mamy nielegalnego lokatora w postaci myszy. Czy tylko jednej, czy moze juz calej mysiej rodziny, tego nie wiem, ale sie dowiem. ;-) W dodatku trafila nam sie mysz-fetyszystka, milosniczka kobiecej bielizny. Przedstawiciel(ka) gatunku zwanego Mus musculus wykonal(a) bowiem przepiekny decoupage w moich ulubionych figach. Od czasu gdy wylozylismy pulapki w kuchni i lazience, mysz przestawila sie na tryb partyzancki i w zasadzie dziala w ukryciu w nocy. Mimo ze dostala w prezencie podany niczym na tacy kawalek sera Comte (czyli raczej srednia polka serowa, dla myszy prawdziwy luksus), nie okazala wiekszego zainteresowania takim smakolykiem. Najwidoczniej NASZA mysz jest wyjatkowo wybredna. Decoupage wykonany przez nia odkrylam, wyciagajac z pralki nasze rzeczy. Wowczas to artystycznie wykonane dziury ujrzaly swiatlo dzienne. Mysz wzgardzila meskimi bokserkami, za to MOJE figi uznala za doskonaly material, aby zaprezentowac swiatu swoja mysia tworczosc. Nie sadze, by dala sie nabrac na tradycyjne pulapki, przydalby sie wiec jakis inteligentny lowczy do wynajecia, jakas wypozyczalnia kotow czy cos w tym rodzaju...

Z ostatniej chwili: zanim zdecydujemy sie na szeroko zakrojona akcje eksterminacji myszy i sprowadzenie fachowca, postanowilismy sciagnac od moich jeszcze-nie-tesciow kota. ;-) Futrzany myszolap przyjedzie w czwartek i zostanie u nas na weekend.

O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka