La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
środa, 23 maja 2007
Reanimowana

Nie, ten blog nie zostal porzucony przez wlascicielke, choc od dwoch tygodni nie pojawil sie zaden nowy wpis. Wlascicielka wciaz zyje, trzyma sie dobrze, choc od nadmiaru godzin spedzanych przed komputerem i nad ksiazkami na dobre stracila rachube czasu. Pytanie: "Jaki dzisiaj mamy dzien?", na stale weszlo do repertuaru. "Ach, to dzisiaj jest sobota! To juz? A ja myslalam, ze dopiero piatek... Masz ci los..."
Znow jestem w Polsce, tym razem na kilka dni. Wlasnie wrocilam z Katowic. Jutro wyjezdzam do Lille.
Umieram ze zmeczenia. Tylko 350 km i az piec godzin podrozy...

Dobranoc wszystkim. Zasypiam na stojaco...


01:35, reine_marguerite , A la petite semaine
Link Komentarze (3) »
wtorek, 08 maja 2007
Pod Czarnym Kotem

Koniec politykowania.

Dlaczego moj kot, za kazdym razem, kiedy probuje mu zrobic zdjecie, ma taka ponura mine? Zamiast slodkiego i rozkosznego kotka jak z reklam kociego zarla, otrzymuje cos takiego:



Pomijajac fakt, ze kocisko na prawie kazdej focie wyglada jak wielka czarna plama. Czarny kleks z wasami i zoltym okiem.

No, moze chociaz tutaj wyszedl nieco lepiej...



Mam cie gdzies... Spadaj, malpo z tymi swoimi zdjeciami.



Zawsze tylem do wszystkich i do wszystkiego... Totalny "tumiwisizm"... Poza a la "kot intelektualista". Kot, ktory czyta.



Potulny jak baranek...



... a w rzeczywistosci potwor. Ostatnia pamiatka i prezent od kota: 5-centymetrowa blizna po ugryzieniu. ;-)
(Dopisek od kota: Nalezalo jej sie!!!!!)
13:37, reine_marguerite , Innusie
Link Komentarze (3) »
Nie po drodze

Dziekuje za Wasze opinie. Jesli sie niepokoje, to nie dlatego, ze podzielam zdanie co poniektorych: "Sarko=facho", lecz dlatego, ze jest to sytuacja dla nas wszystkich, mieszkajacych we Francji, nowa. Nowy prezydent, "nowa" Francja. Powiem wprost: nie glosowalabym za Segolene Royal (gdybym oczywiscie miala prawa wyborcze), bo obcych jest mi wiele tzw. socjalistycznych idealow. Nie jest mi po drodze z lewica, a juz tym bardziej z lewica francuska i jej ciagotami marksistowskimi. Nie jestem smutna, po prostu czekam - w pewnym napieciu, to fakt - na to, co sie wydarzy.

Bez komentarza.

A propos

Oraz...

"Stłuczone witryny sklepowe i podpalony skuter - w ten sposób młodzież niechętna nowo wybranemu prezydentowi Francji protestowała wieczorem w Paryżu. Grupa około 300-400 osób szła z Placu Bastylii, wykrzykując hasła sprzeciwu wobec Nicolasa Sarkozy'ego.
Na tym właśnie placu w niedzielę w nocy - po ogłoszeniu wygranej Sarkozy'ego w wyborach prezydenckich - doszło do zamieszek. Wieczorem zebrało się tu kilkaset osób.

Policja podąża za demonstrantami; brak informacji by doszło między nimi do starć".

***

A teraz bede wyjatkowo zlosliwa, cytujac komentarze (pisownia oryginalna), ktore pojawily sie na onet.pl po jednym z artykulow pt. Czym uwiodl Francje:

Tylko ścisły sojusz lumpenproletariacko-islamski może przywrócić zdobycze ludu niepracującego Francji.

~Muhammad Jakobin ibn Socjalu, 07.05.2007 19:01

Socjalizm nie ma przyszłości Nawet we Francji to zrozumieli.

~o tak, 07.05.2007 17:58

Czym uwiódł Francję ? TO proste Royal pokazywała francuzom swe nogi i różowe serduszka, a nicolas pokazał im prawdę i nazwał ją po imieniu. wreszcie niewielka większość francji zroumiała że lewackim populistom, wyznawcom nieumiarkowania w socjalu trzeba powiedzieć nie. francuzi powiedzieli lewakom "czy oni myślą, że my jesteśmy idiotami". royal tak myślała i coraz bardziej pokazywała swe nogi, a gdyby kampania trwała dłużej to by nawet piersi pokazała jak wolność prowadząca lud na barykady.

~yty, 07.05.2007 19:49

Wartosci Vichy ciagle zywe ? La Patrie , Travail, Famille ? - Petain bylby dumny ...

~Cynix, 07.05.2007 16:52

I najlepszy argument w dyskusji: ;-)

Wybory we Francji Cóż na pewno Royal przegrała przede wszystkim dlatego, że jest kobietą. A kobietom wskazuje się miejsce w szeregu czyli na tyłach. Bez dalszego komentarza.

~Nie emancypantka, 07.05.2007 16:01

Jak widac, jestem nie tylko wredna baba, ale w dodatku kapitalistka, burzujka i liberalka. A do tego pewnie jeszcze rasistka, konserwatystka i "moherowym beretem". I niech mnie teraz ukamienuja. Amen.


10:17, reine_marguerite , A la petite semaine
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 maja 2007

Od godziny dwudziestej siedze przykuta do komputera, dzielac czas miedzy relacje na France 2, lekture "Le Monde", przeglad niusow prosto z Francji, i w koncu na wlasne obowiazki. Nie przypuszczalam, ze to bedzie dla mnie az tak wazne. A jednak...
No, to mamy nowego prezydenta.






On a gagn
é... On a gagné... ;-)
A znajomi Francuzi juz placza... I to wcale nie ze szczescia... ;-)
A ja czekam na dalszy rozwoj wypadkow. I tak sie zastanawiam, jakie to bedzie mialo konsekwencje dla mnie - przeciez nie Francuzki, lecz emigrantki...

21:54, reine_marguerite , A la petite semaine
Link Komentarze (3) »
sobota, 05 maja 2007
Majowe zdziwienia

W okolicach Cassel (departament 59 - Nord) - Mont de Cassel, Mont Noir...
To sie dopiero czlowiek dziwi, gdy to widzi... Mozna by pomyslec, ze tam nic, tylko kopalnie, przemysl i pola, a tu prosze... Przyroda jak sie patrzy! ;-)












00:06, reine_marguerite , Innusie
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 maja 2007
Jestem pączkiem z marmoladą

"Potem, 13 sierpnia 1961, wzniesiono mur berliński. Młody prezydent Kennedy został wystawiony na najcięższą jak dotąd próbę. Osobiście odetchnął z ulgą, ponieważ mur zmniejszał niebezpieczeństwo drugiej blokady Berlina; nie podjął żadnej akcji wojskowej; zamiast tego wyreżyserował mistrzowskie posunięcie propagandowe. Stanąwszy pod berlińskim murem, zawołał prowokacyjnie ze swoim niepowtarzalnym bostońskim akcentem: "Ich bin ein Berliner!" (Jestem berlińczykiem!)*

* Co znaczyło "Jestem pączkiem z marmoladą"; powinien był zawołać "Ich bin Berliner."
(N. Davies, Europa)

***


Mnie kiedys, baaaardzo dawno temu, zdarzylo sie powiedziec do pewnej pani we Francji: " je vous pardonne" zamiast "pardonnez-moi". ;-)

Z kolei w klasie maturalnej, gdzies we wrzesniu 97 roku, "przerabialismy" na francuskim temat nie schodzacy wowczas z pierwszych stron gazet, mianowicie smierc ksieznej Diany i Matki Teresy. Nic, tylko "obsèques de Diana": wycinki z francuskiej prasy, fragmenty wiadomosci z TF1 i itp. Dostalismy bojowa misje: zrelacjonowac, na podstawie roznych informacji, cala te szopke zwiazana z pogrzebem ksieznej Diany. Oczywiscie, rzecz miala przybrac postac pisemna, ktora nastepnie wybrany przez pania L. ochotnik mial zaprezentowac oralnie przy reszcie audytorium.

Pewnego razu przed tablica stanela kolezanka, ktora z francuskim miala raczej nie po drodze, za to wybierala sie na anglistyke. I tak sobie snujac bajki o princesse Diane i reine Elisabeth, doszla do ksiecia Karola. A wtedy zamiast powiedziec z francuska "prince Charles", wymsknelo jej sie to po angielsku (nie ma roznicy w pisowni). W kazdym razie zamiast "pręs szarl" wyszedl jej "prins czarls". ;-)
A francuzica na to:

- I co, moze jeszcze prince polo? "PRęS SZARL" - podkreslila dobitnie, by nikt nie mial juz zadnych watpliwosci. - I nie "mer terez", ale "mer tereza".*

*"Mère Thérèse" - "Mère Thérésa"

***


A z innych anegdotek "francuskich":
Nieszczesnicy nieprzygotowani do lekcji mieli obowiazek zglosic to francuzicy zaraz po dzwonku i wmaszerowaniu klasy do klasy. ;-) Oczywiscie, obowiazywaly scisle limity: najwyzej dwa razy we semestrze. Ustawiala sie wiec taka parka petentow, czasem trojka, po czym pierwszy odwazny wyglaszal klasyczne:
- Je ne suis pas préparé pour aujourd'hui.

Bywalo wiec czesto tak, ze nastepny mowil z rozpedu (niepoprawnie zreszta):
- Moi aussi.

A francuzica, podnoszac wzrok znad dziennika, huczala:
- Moi non plus!!! Siadaj, bo zaraz ci dwoje postawie!

***


A tu z kolei Pyrlandia się popisała... ;-)

"Podczas wizyty wodza Ententy (marszałka Ferdynanda Focha) w Poznaniu w 1923 roku prezydent (Ratajski) witał gościa przed ratuszem. Widząc w tłumie także sporo dzieci, marszałek zagadał do Ratajskiego: "Macie tutaj wiele dzieci", na co ojciec miasta odrzekł podobno: "Staram się, jak mogę." Marszałek Foch przekonał się już tego dnia, jak wielkie jego osoba wywołuje wrażenie, skoro poznańscy notable są tak skonfundowani, że co rusz popełniają jakieś gafy. Wcześniej bowiem rektor Uniwersytetu Poznańskiego Heliodor Święcicki, wygłaszając laudację na cześć Ferdynanda Focha w języku francuskim, zmylił w dwóch miejscach akcent i wymowę, i wyszedł z tego absurd. Chcąc powiedzieć: "Jest pan największym bohaterem ludzkości, pobił pan Niemcy", magnificencja wyrzekł w rzeczywistości: "Jest pan największym zerem ludzkości, zbudował pan Niemcy".
(S. Leitgeber, Dyskretny urok salonów)

Muszę dodać, że niewiele od tego czasu zmieniło się na poznańskim uniwerku (który skądinąd bardzo sobie chwalę). Na odpisie mojego dyplomu, pod nazwiskiem prorektora i jego podpisem, widnieje takie oto kuriozum: "vice-recteur". I wyszło na to, że dyplom ukończenia studiów magisterskich wystawił kurator oświaty, a nie prorektor uczelni, czyli "vice-président"... "Recteur de l'université" pasowaloby, owszem, gdyby chodzilo o uczelnie katolicka (l'université catholique)... ;-) Ech, komu oni to daja do tłumaczenia? Pani z zieleniaka? ;-)

wtorek, 01 maja 2007
Na czerwono

1 maja. W prezencie dla wiernych czytelnikow - z okazji Swieta Pracy autorka bloga odslania swoje oblicze. A moze raczej je zaslania. :-)
Oto efekt porannych blazenstw przed lustrem. Rekwizyt: nowa chusta.

A od jutra autorka, zamiast oszukiwac, wstawiajac tutaj same zdjecia, zacznie wreszcie pisac - jak dawniej.



Chyba dziecinnieje na starosc, jako ze wyglupy przed lustrem i obiektywem aparatu sprawiaja mi coraz wieksza frajde. ;-)


O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka