La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
czwartek, 17 marca 2011
Tego jeszcze nie było!

Wyróżniona przez autorkę bloga Ma vie avec Sacha, przyłączam się do zabawy.

Z cyklu: tajemnice i długo skrywane sekrety. Będzie ich więcej niż siedem.

1. Mam 167 cm wzrostu, noszę ubrania od 38 po 40 oraz biustonosz w niesłychanym rozmiarze 70 FF. Chętnie oddam część cycków w zamian za miseczkę D.

2. Pod koniec stycznia skończyłam 31 lat.

3. Odchudzam się. Do tej pory zrzuciłam osiem i pół kilo. Przede mną jeszcze szmat drogi, czyli jakieś 10 kilo. I kupa tłuszczu do spalenia.

4. Pan Obrażalski jest z zawodu architektem, ma 186 cm wzrostu, jasną czuprynę i zupełnego bzika na punkcie swojego psa.

5. Ukończyłam polonistykę na UAM (dawno temu), w międzyczasie studiowałam romanistykę (w Strasburgu), a potem slawistykę po francusku (w Lille). Zdążyłam nawet zacząć doktorat, ale go nie skończyłam. Od dobrych paru lat zajmowałam się recepcją teatralną twórczości Gombrowicza we Francji.

6. Wśród moich najlepszych przyjaciół są sami panowie. Żadnej babki. Cóż, jakoś nie wyszło. Mam tylko koleżanki. Choć przyjaciółka by się przydała.

7. Mój pierwszy facet był kolegą ze szkolnej ławy (z innej klasy). Miałam prawie siedemnaście lat. Rzuciłam go po dwóch czy trzech miesiącach, bo był nudny i koszmarnie całował. A niedługo potem zakochałam się na zabój w pewnym studencie politechniki… I to dopiero była wielka miłość.

8. Znam trzy języki obce, z czego jeden biegle, drugi całkiem nieźle i trzeci raczkująco. W kolejności: francuski, angielski, włoski. Ach, i jeszcze kiedyś uczyłam się łaciny. Na studiach nawet tłumaczyliśmy renesansowych poetów tworzących w tym języku.

9. Nie umiem jeździć na nartach.

10. Nigdy nie byłam dobra z matematyki, więc niewątpliwie z tego powodu nigdy nie zostałam lekarzem. To było moje wielkie marzenie, które prysło już bodajże w pierwszej klasie liceum.

11. Kiedyś pisywałam wiersze. Wygrywałam różne konkursy jako nastolatka i nawet miałam swoje dzieła wydrukowane w zbiorowych tomikach. Wena twórcza przeszła mi 12 lat temu.

12. Do dziś przechowuję u rodziców w domu zawinięty w szeleszczący papier mój warkocz, obcięty za dawnych czasów, gdy miałam bodajże 11 lat. W tej samej szufladzie mama schowała także swój młodzieńczy warkocz. Całe szczęście nie przechowujemy żadnych kikutów pępowin czy innych rekwizytów rodem z horroru.

13. Na maturę poszłam w zabójczo wysokich butach na obcasie. Wtedy akurat panowała moda na koturny. Miałam też równie niebosiężne białe buciki. Niestety, moda przeminęła, poszły do kosza. Do dziś nie kupiłam podobnych szczudeł.

14. Rzuciłam palenie ponad pięć lat temu.

15. Nigdy nie nauczyłam się grać na gitarze. Ani na żadnym innym instrumencie.

16. Jako dziecko chciałam zostać baletnicą. Na próżno. Nie miałam "warunków".

17. Jestem pesymistką. Czasami pochopnie podejmuję decyzje. Na drugie imię mam Prokrastynacja. Łatwo się zniechęcam i równie łatwo zapalam do nowych projektów.

18. Ponieważ do różnych czynności używam raz prawej, raz lewej ręki, nie za bardzo potrafię szyć. Myślę, że z takim "różnoręctwem niedookreślonym" nie mam co marzyć o szydełku czy drutach.

19. Z twarzy coraz bardziej przypominam moją mamę.

20. Długo nie cierpiałam  nosić spódnic czy sukienek, bo musiałam je zakładać jako dziecko. Nienawidziłam tego.

21. Na pierwsze oficjalne piwo (z sokiem) poszłam z ojcem jako szesnastolatka. Dodam, że jesteśmy normalną, bardzo rzadko pijącą rodziną. :)

22. Byłam zawsze najmłodsza w klasie. Do szkoły poszłam o rok wcześniej.

23. Postanowiłam zmienić zawód. Wciąż nie przyznaję się, co wybrałam, bo nie chcę zapeszyć.

24. Nigdy nie lubiłam Anglii i mimo sporych wysiłków chyba nigdy nie polubię. Jestem niestety rozczarowana.

25. Uwielbiam wino i sery, francuską i włoską kuchnię, tiramisu i pomarańcze, zielone chrupiące jabłka i sałatę. W poprzednim życiu musiałam być królikiem.

26. Chciałabym skoczyć ze spadochronem lub choćby na bungee.

27. Nigdy nie jeździłam na łyżwach, chociaż bardzo bym chciała, za to uwielbiałam wrotki. Takie staromodne na czterech kółkach.

28. Nigdy nie lubiłam swojego imienia.

29. Swego czasu, dopóki nie wyjechałam z Polski, nie opuściłam ani jednej edycji poznańskiego festiwalu teatralnego "Malta". Zaczęłam jako 13 latka.

30. Za granicę po raz pierwszy pojechałam jako czternastolatka. Do Paryża. Na wycieczkę szkolną.

Voilà. To by było na tyle.

13:59, reine_marguerite , Ja z bardzo bliska
Link Komentarze (7) »
piątek, 11 marca 2011
Leżę na łożu

Leżę i śpię.

Leżę i przeciągam się.

Leżę i dumam.

Leżę i patrzę tęsknym wzrokiem ku oknu.

Leżę i pachnę.

Leżę i wyglądam słodko. Uroczo.

Leżę i mruczę.

Leżę. Na łóżku. Liżę. Futerko.

Leżę i marzę.

Leżę i mrużę. Ślepka.

Leżę.

 

12:28, reine_marguerite , Knociątko
Link Komentarze (4) »
O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka