La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
piątek, 25 listopada 2005
Im bardziej pada snieg... tym bardziej sypie snieg

Pierwszy snieg tegorocznej zimy w Strasburgu spadl wczoraj wieczorem. Snieg sypki i suchy (czy snieg moze byc suchy?), lekki jak steropianowe kulki. Sniezylo cala noc, jednak dzis rano niewiele zostalo z tej puchowej kolderki. Co najwyzej kierowcy mieli rece pelne roboty przy odsniezaniu swoich bagnoles. Mroz przyszedl jednak juz znacznie wczesniej, co najmniej tydzien temu. I choc pogoda sloneczna, choc niebo dzis jasne i blekitne, to jednak mroz trzaska "jak za cara". A bedzie jeszcze gorzej, bo to przeciez - teoretycznie - jeszcze nie prawdziwa zima. Na niektorych drzewach (platany, ale nie tylko) szeleszcza jeszcze calkiem zielone (no, powiedzmy - zolto- i brunatnozielone) liscie, ktore - choc juz przywiedle i sztywne - nadal prezentuja sie okazale w "jesiennym ubranku".

Na "hubach moraskich" odbyla sie wczoraj proba generalna pod haslem "zwarci i gotowi, bo ida swieta". Na glownej ulicy, ciagnacej sie prawie tuz pod moimi oknami i dzielacej owe "huby" na czesc wschodnia i zachodnia, rozblysly swiateczne lampki: choinki, gwiazdki, szyszki, dzwonki, mikolaje i inne cudenka. Girlandy zlotych lampek rozciagnietych miedzy ulicznymi latarniami. Calkiem ladnie to wyglada. Tylko ciut za wczesnie. Jeszcze sie nie rozpoczal adwent, a tu juz taka iluminacja na ulicach. Dlugo to jednak nie trwalo: moze pol godziny, moze godzine. Poczekamy wiec do niedzieli na inauguracje corocznego, bajecznie kolorowego i najstarszego "marché de Noel" we Francji. Na place Kléber juz stoi ogromna choinka. Mniejszych drzewek nie brak tez w innych punktach miasta. Choc do samych swiat Bozego Narodzenia jeszcze daleko, choc to jeszcze nie pora, zeby o tym myslec, to jednak czekam na niedzielny wieczor, by wybrac sie na spacer po starowce i nacieszyc oko feeria barw i swiatel.

Jutro wieczorem - koncert w katedrze na chor i organy. Poczatek adwentu. W programie, jak wynika z ulotki: - Marcel DUPRÉ : Symphonie-Passion; 1er mouvement "Le monde dans l'attente du Sauveur", pour orgue - Johann Christoph Friedrich BACH : Motet "Wachet auf, ruft uns die Stimme", pour choeur et orgue - Johann Sebastian BACH : choral "Wachet auf ruft uns die Stimme" BWV 645, pour orgue - Marc Antoine CHARPENTIER : Messe de Minuit, pour solistes, choeur et orchestre - - Noël pour orgue : "Joseph est bien marié" - Cl. BALBASTRE - "Kyrie" et "Gloria" - Noël pour orgue : "O? s'en vont ces gais bergers" - Cl. BALBASTRE - "Credo" - Noël pour orgue : "A la venue de Noël" - L. Cl. DAQUIN - "Sanctus" et "Benedictus" - Noël pour orgue : "A minuit fut fait un réveil" - L. Cl. DAQUIN - "Agnus Dei"

Wstep wolny. Szkoda byloby przegapic. Koncerty w kosciolach zazwyczaj sa platne (a bilet kosztuje niemalo, bo nieraz nawet 15-20 euro).

Mimo panujacego zimna skorzystam z okazji i wybiore sie na ten koncert. W ostatnia niedziele tak zmarzlam na prawie poltoragodzinnej mszy, ze chyba tym razem wezme ze soba jakis koc, hihi. Moze powinnam sobie sprawic karakulowe futro, moherowy beret i tzw. "relaksy"? Bedzie jak znalazl na te zimowa pore. :-)

PS. Wlasnie teraz, gdy pisze te notatke, za oknem swieci piekne slonce i pada snieg "jak bialy puch z poduszki".

Im bardziej pada śnieg,

Bim-bom

Im bardziej prószy śnieg

Bim-bom

Tym bardziej sypie śnieg

Bim-bom

Jak biały puch z poduszki.

I nie wie zwierz ni człek,

Bim-bom

Choć żyłby cały wiek,

Bim-bom

Kiedy tak pada śnieg,

Bim-bom

Jak marzną mi paluszki.

13:16, reine_marguerite , A la petite semaine
Link Komentarze (4) »
wtorek, 22 listopada 2005
Nic trudniejszego

I jakos sie toczy to zycie we Francji. Nie bez problemow, ale jednak. Nie bez watpliwosci i lekow, ale jednak sie toczy. Choc czasem brakuje na cokolwiek sil i ochoty, choc czasem zycie wydaje sie calkiem bez sensu, choc wkurza fakt, iz na dojazd do srodmiescia mozna stracic nawet godzine, stojac w "korkach". Choc nieraz czlowiek przemarznie do szpiku kosci, bo trzeba w niedziele rano jechac do pracy, a tu tymczasem - jak na zlosc - jest tylko jeden autobus na godzine. I kiedy tak sie czeka w trzaskajacy mroz na przystanku, to nie przychodzi na mysl nic innego, jak sobie cos nucic pod nosem. Zeby jakos zabic ten czas... :-)

Albo kiedy w ciagu kilku dni gubi sie najpierw karte do bankomatu, a pozniej ulubiony szalik. A jeszcze pozniej - ma sie wrazenie, ze oto zgubilo sie - pedzac na autobus - swoj najwazniejszy dokument: paszport. Czasem zycie wydaje sie takie poplatane, tak niesforne, tak nieuporzadkowane... Albo kiedy nie zrobi sie zakupow na weekend i w poniedzialkowy poranek wychodzi sie z domu o pustym zoladku i za calodziena porcje kalorii musza sluzyc dwa jablka i kawa z automatu na uczelni. Albo kiedy trzeba byc punktualnie w pracy, a tu - jak na zlosc - autobus stoi w gigantycznym korku, bo wlasnie drogowcy klada nowa nawierzchnie, a potem ten sam autobus objezdza pol dzielnicy, zanim dojedzie do wlasciwego przystanku.

A czasem wlasnie jest na odwrot: bo oto od samego ranka swieci slonce, bo spedzilo sie dwie godziny na pasjonujacym wykladzie (i nawet nie wiadomo bylo, kiedy minely te dwie godziny), bo oto ida swieta (a razem z nimi mysl, ze wkrotce znow bedzie sie w domu), bo oto dzwoni przyjaciel, bo oto jest ktos, kto proponuje pomoc (tak w razie czego)...

Tak wiele rzeczy nie zalezy ode mnie samej. To ciekawe, jak bardzo moj nastroj zalezy od czynnikow zewnetrznych. Rownie dobrze ten dzien moglby byc jednym z tych, ktore zycie przyobleka w najczarniejsze barwy, rownie dobrze moglabym dzis znow byc w dolku", a tak nie jest... A jednak wiem, ze nie ja decyduje o tym, jaki bede miec nastroj, nie ode mnie zalezy, czy bede sie usmiechac czy plakac. Calkiem jakbym byla kukielka, ktora ktos pociaga za sznurki. Tak wiele zalezy od innych. Moj nastroj zalezy od innych. Moje szczescie, moje dobre samopoczucie zalezy od innych. A ja nie bardzo nad tym wszystkim panuje, calkiem jak ktos, kto pierwszy raz zasiadl za kierownica samochodu i nie bardzo wie, co tak naprawde trzeba zrobic, jaki ruch wykonac, jaki manewr, jak jechac, zeby sie nie rozbic na pierwszym lepszym drzewie...

Chcialoby sie miec wladze nad emocjami, uczuciami, nad swoim "ja". Ja takiej wladzy nie mam. I dlatego zdarza czesto mi sie lekac o to, jak dlugo bede przezywac te male momenty szczescia, martwic sie, czy aby za kilka godzin kaprysny los nie zgotuje mi jakiejs niemilej i przykrej niespodzianki, denerwowac sie, czy aby ktos bliski nie stanie sie nagle calkiem obcy...

Nic trudniejszego.

czwartek, 17 listopada 2005
A ja dzis sie oto kajam ;-)

Cisza w eterze. Reine Marguerite walczy o byt. :-) Doslownie i w przenosni. Stad ta mala przerwa. Niebawem - wznowienie dzialalnosci. :-) Croisez vos doigts pour moi, Mesdames et Messieurs.

piątek, 11 listopada 2005
Po prostu koci swiat... ;-)

kot1

kot2

koyt

jhtgfr

15:16, reine_marguerite , Innusie
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 listopada 2005
Niusy z Alzacji

Moich Czytelnikow informuje uprzejmie, ze - niestety - z braku czasu nie moglam przetlumaczyc z francuskiego na nasze kilku tesktow z "Le Monde," ktore zamiescilam na blogu. Wiem, ze zagladaja tu osoby, ktorym bliski jest jezyk francuski i dla ktorych gazetowa pisanina (mam na mysli "Le Monde") to maly pryszcz do rozszyfrowania. :-) Pozostale osoby przepraszam, jednak ze wzgledu na liczne obowiazki nie mam mozliwosci zamieszczenia polskiej wersji artykulow prasowych. A jednoczesnie zachecam do nauki mojego ukochanego jezyka, hi hi.

Z niusow. W zadnym miescie w Alzacji nie wprowadzono godziny policyjnej, mimo ze nie ustaja podpalenia samochodow czy roznego rodzaju budynkow. W nocy z poniedzialku na wtorek splonelo 35 pojazdow (w samym Strasburgu i w okolicznych miejscowosciach). Okolo 5.30 nad ranem malo nie stanal w ogniu (przyczyna - rzucona butelka z benzyna) kosciol katolicki pw. Sw. Benedykta w dzielnicy Hautepierre. "DNA" pisze, ze szybka interwencja proboszcza pozwolila na ocalenie swiatyni. Czesciowo splonely drzwi kosciola. Wczoraj wieczorem podpalono kolejnych 5 aut w Strasburgu i w dzielnicy Schiltigheim (czyli niedaleko moich "hub moraskich" - zreszta, na wlasne oczy widzialam kilkakrotnie w ciagu wieczora jadaca na sygnale straz pozarna). Okolo 21. nad srodmiesciem krazyl policyjny helikopter.

W Miluzie - podobnie. 35 spalonych samochodow. Colmar - kilka kolejnych. Natomiast w  Saint-Louis podlozono ogien pod kilka koszy na smieci, a w centrum spalono kilka pojazdow.

Goraca noc pod znakiem czerwonego kura. Nie wprowadzono godziny policyjnej. Nie ma zamieszek, nie ma ulicznych bitew. Na razie panuje spokoj, choc po ostatnich wydarzeniach we francuskich miastach czasem zastanawiam sie, czy wsiadajac do autobusu, na pewno dojade do celu, czy tez po drodze zostanie on obrzucony kamieniami albo - co gorsza - butelkami z benzyna.

Kilka dni temu mia madre wystosowala dramatyczny apel, zostawiajac mi wiadomosc w poczcie glosowej. :-) Azeby rodzicielke uspokoic, zadzwonilam do domu (choc pora byla dosc pozna), mia madre nieco sie uspokoila, bo juz jej sie wydawalo, ze jej pociecha w samym srodku wojny domowej sie znalazla.

Czekam z niecierpliwoscia na wiesci od kolezanki z Tuluzy. Z tego, co wiem, zawieszono tam komunikacje miejska, nadal wybuchaja roznego rodzaju zamieszki z policja. Mam tylko nadzieje, ze u niej wszystko w porzadku...

wtorek, 08 listopada 2005
A. Kolakowska - "Intifada pod Paryzem"

Skutków zamieszek, trwających już od tygodnia, w samym Paryżu nie widać. Robimy zakupy, siedzimy w kawiarniach, życie toczy się normalnie. Ale czuć przecież i widać prawie na każdym kroku - nie tylko w Paryżu, lecz w całej Francji, nie tylko we Francji, lecz w większości krajów Europy, z Anglią na czele - objawy choroby, która do tych zamieszek doprowadziła.

Bezkarne napady, kradzieże, włamania, banalizacja przemocy i bezprawia, strach i bezsilność policji i rządu wobec niechybnych oskarżeń o rasizm i dyskryminację, pobożne frazesy o "społecznym kontekście" przestępstw, o "ofiarach wykluczenia", o winie społeczeństwa, elit, "pogardliwego" rządu, "brutalnej" policji itd. Spis podobnych frazesów można długo ciągnąć i zawsze jest ten sam. W komentarzach we francuskiej prasie pojawiły się wszystkie co do jednego, niczym zaklęcia.

Czytam, że we Francji tylko 31 procent ofiar napadów, kradzieży i włamań składa skargę na policji. Większość wie, że nic z tego nie wyniknie. Policja też do spisywania tego rodzaju przestępstw się nie kwapi, bo zależy jej na pokazaniu, że daje sobie radę i że w dzielnicy danego komisariatu przestępczość spada. Władzy zależy na polepszeniu statystyk.

Czytam też, że od początku roku w całej Francji spalono lub zdemolowano 9 tysięcy samochodów. W Lyonie od początku roku spalono ich "tylko" 800 - 8 proc. mniej niż w zeszłym, co jest uważane za niebywale pocieszające. W Strasburgu, w Dijon, w Marsylii jest podobnie. Większość podpalaczy to Arabowie, ale reguły politycznej poprawności nie pozwalają o tym wspominać. Mówi się, że przestępcami są "młodzi ludzie".

PŁONĄCE PRZEDSZKOLA

Spis informacji o zamieszkach jest krótki, choć pozostało kilka niejasności. W ubiegły czwartek w Clichy-sous-Bois dwóch nastolatków (biali? czarni? Arabowie? muzułmanie? - tego nikt nie podaje) ucieka przed wylegitymowaniem. Policja ich nie goni. Funkcjonariusz zawiadamia posterunek przez radio, że dwóch młodych ludzi przeskoczyło przez mur i być może włamało się do pomieszczenia, gdzie mieści się transformator elektryczny. Kilka minut później próbuje zbadać, czy rzeczywiście tam są. Ale młodzi ludzie giną, zanim tam dociera.

Ich rodziny natychmiast oskarżyły policję o "nieudzielenie pomocy w sytuacji zagrożenia". Oskarżenie bada teraz prokuratura. Odbył się marsz pamięci z udziałem burmistrza: 500 osób przemaszerowało przez Clichy-sous-Bois. Po czym bandy zamaskowanych "młodych ludzi" wyszły na ulice, paląc samochody, strzelając do policji i strażaków, gdy się zbliżali, rzucając koktajle Mołotowa. Wśród atakujących były dziesięcioletnie dzieci.

W niedzielę wieczorem policja, starając się uporać z blokadą uliczną, rzuciła granat z gazem łzawiącym, który wylądował akurat przed meczetem. To stało się powodem gwałtowniejszych rozruchów. W gazecie czytam, że w nocy z czwartku na piątek w samym departamencie paryskim podpalono 519 samochodów i 25 autobusów. Podpalano też, przy okazji, szkoły i przedszkola.

W czwartek wieczorem 56-letni pracownik firmy, która instaluje latarnie, przejeżdżał wraz z rodziną przez podparyską miejscowość Epinay. Wysiadł na chwilę z samochodu, by zrobić zdjęcie latarni. Napadła na niego grupa "młodych ludzi", by mu wyrwać aparat. Po czym zatłukli go na śmierć na oczach żony i córki. Trwało to 90 sekund. Wszystko nagrała kamera. W jego intencji nie było marszu pamięci, ani z udziałem burmistrza, ani bez niego.

W środę wieczorem na innym paryskim przedmieściu "młodzi ludzie" napadli na autobus pełen pasażerów. Większości udało się uciec pod gradem kamieni, ale inwalidka o kulach nie zdążyła wyjść i przewróciła się. Bandyci wdarli się do środka i zaczęli rozlewać benzynę - także na kobietę leżącą na podłodze w przejściu. Po czym wszystko podpalili. Ocalił ją, w ostatniej chwili, kierowca autobusu - 36-letni Mohammed Tadjer.

PAŃSTWO DAJE WSZYSTKO

Na wielu paryskich przedmieściach podpalanie samochodów jest normalnym rytuałem wieczornej rozrywki. W podparyskiej dzielnicy Seine-St-Denis płonie ich co noc kilkadziesiąt. Nienawiść do policji - a także do strażaków, którzy przyjeżdżają, by ocalić sprawców pożarów przed skutkami ich własnych czynów - jest ogromna. Strzały i koktajle Mołotowa są na porządku dziennym.

Przemysłem lokalnym jest handel narkotykami, zwany potocznie równoległą ekonomią. Tak samo jak o podpalaniu samochodów mówi się o nim jako o wyrazie tego lub owego gniewu, rozpaczy itp., nie zaś o przestępstwie, a podmiejskie obszary bezprawia nazywa wrażliwymi dzielnicami. Nie wolno bowiem nikogo "stygmatyzować", nie wolno mówić o barbarzyństwie, o kryminalistach. Nie wolno też, rzecz jasna, mówić o Arabach.

Policja nie odważa się temu zapobiec. Do niektórych dzielnic boi się nawet wejść. Handel narkotykami odbywa się jawnie, na ulicy, w biały dzień. Bandy kontrolują wszystko. Od czasu do czasu policja znajduje w jakimś mieszkaniu arsenał ciężkiej broni.

W wielkich, ponurych blokach mieszkają głównie Arabowie z północnej Afryki, w większości
muzułmanie. Jest dużo świeżych imigrantów, ale większość tych "młodych ludzi" urodziła się tutaj i są obywatelami francuskimi. Stopień bezrobocia jest zatrważający. Wszystko jest subsydiowane: państwo daje mieszkania, kliniki, szkoły, przedszkola i regularnie je odbudowuje, gdy są podpalane. Państwo jest odpowiedzialne za wszystko.

Przede wszystkim jednak mieszkają tu zwykli ludzie - biali, czarni, Arabowie, muzułmanie, imigranci. Ludzie, którzy starają się normalnie żyć i pracować, posyłać dzieci do szkoły, zaszczepiać im jakieś wartości. I to oni są ofiarami bezprawia, które tam panuje. To ich samochody i szkoły są podpalane, ich żony atakowane na ulicy, ich dzieci niszczone narkotykami.

KOMENTATORZY SIĘ DZIWIĄ

Zamieszki, sterowane przez bandy zatwardziałych przestępców, organizowane między innymi przez Internet i komórki, w szybkim tempie rozszerzały się na coraz dalsze przedmieścia. Niektórzy komentatorzy wyrażają zdziwienie, że wybuchły na przedmieściach, które dotychczas nie były specjalnie "gorące". Może palono tam co noc zaledwie kilka, a nie kilkadziesiąt, samochodów, a policja, gdy się pojawiała, była witana tylko kamieniami, a nie strzałami? Może handel narkotykami nie dotknął jeszcze większości dzieci w szkołach? Może w ciągu dnia można jeszcze było we względnym bezpieczeństwie wyjść po zakupy?

Zdziwienie owych komentatorów przypomina zaskoczenie klientów, którzy stoją w kolejce w
supermarkecie i w ostatniej chwili zaczynają szukać portmonetki, jakby dopiero przy kasie odkryli, że trzeba płacić. Zawsze było wiadomo, że za dziesięciolecia polityki pobłażliwości połączonej z obojętnością, izolacją i niczym niepodpartą polityką imigracyjną kiedyś trzeba będzie płacić.

Wiele jest w prasie głosów potępiających "atak na meczet" jako "niedopuszczalny" i uznających go za "zrozumiały", a nawet uzasadniony powód do dalszych zamieszek. Wyrażane jest przekonanie, że fakt, iż ofiary transformatora nie uciekały przed policyjnym pościgiem, wcale policji nie rozgrzesza. Tak czy inaczej, policja powinna była "zadbać o ich bezpieczeństwo". Policja musi być winna. Nikt nie odważy się temu zaprzeczyć, nikt nie powie, że może sami są sobie winni, jeśli włamali się do pomieszczenia z transformatorem, pokonawszy dwa wysokie mury z wielkimi napisami ostrzegającymi o śmiertelnym niebezpieczeństwie wysokiego napięcia. Pojęcie indywidualnej odpowiedzialności dawno już zanikło zarówno wśród bandytów z przedmieść, jak i wśród tych, którzy pobłażliwie ich usprawiedliwiają. To znienawidzone państwo - prześladowca i symbol przemocy - ma odpowiadać za wszystko i wszystko dawac.

RZUCANIE PIENIĘDZMI W PRZEDMIEŚCIA

Ci sami komentatorzy oburzają się, że państwo pozwala na bezrobocie i że nic się dla ludzi z
przedmieść nie robi, że istnieje cała warstwa społeczeństwa, dla której nie ma "równości i solidarności". A jednocześnie popierają tę właśnie ekonomiczną politykę Francji, która do bezrobocia doprowadziła i która odmawia młodym z przedmieść jakiejkolwiek szansy na poprawę. Oni pierwsi potępiliby obniżenie ogromnych we Francji "społecznych kosztów" zatrudnienia, ekonomiczną liberalizację i wolnorynkowe reformy jako "brutalny neoliberalizm", "dziki kapitalizm" itp. A tylko takie reformy, wraz ze zniesieniem przymusowego 35-godzinnego tygodnia pracy, mogłyby stworzyć tym ludziom prawdziwą możliwość wyjścia z beznadziejnej sytuacji.

Problem nie w tym, że dla ludzi z przedmieść "nic się nie robi". Przeciwnie, problem w tym, że "robi się" dla nich o wiele za dużo. Z wyjątkiem jednego: nie dopuszcza się do tego, by sami mogli cokolwiek zrobić dla siebie. Rzucanie pieniędzmi w przedmieścia, wieczne odbudowywanie spalonych budynków, wieczne tolerowanie bezprawia, które tam panuje, losu tych ludzi nie poprawi. Przeciwnie, coraz bardziej ich pogrąża.

Nie mówiąc o tym, że krzywdzi wszystkich innych, którzy tam mieszkają, bo nie mają wyboru. To oni są tymi, dla których "nie ma równości", to ich prawa są codziennie gwałcone. Im dłużej będziemy się wzbraniać przed przyznaniem, że ludzie, którzy podpalają, napadają, zabijają i handlują narkotykami, są przestępcami i barbarzyńcami, im dłużej będziemy powtarzać, że nie oni są winni, lecz "klasa polityczna, rasizm, wykluczenie, dyskryminacja, represje, prześladowania i policyjna brutalność" - tym bardziej, i w końcu bezpowrotnie, oddali się szansa poprawy.

Coraz bardziej poszerza się przepaść między "tamtymi tam", na przedmieściach wielkich miast, a resztą społeczeństwa. "Tam" - to inna cywilizacja, kraj bezprawia, niepodlegający prawom republiki. Jest to kraj głównie arabski. Integryzm muzułmański nie zawładnął nim jeszcze, nienawiść do Francji nie jest jeszcze powszechna, ale oba te zjawiska postępują powoli, po cichu, krzewione przez różne, mniej lub bardziej jawne, organizacje islamistyczne.

STRACH, INERCJA I LENISTWO

Mozna
by tę przepaść pokonać, postarać się skleić francuskie społeczeństwo - jeśli nie jest już na to za późno. Nie wystarczy jednak skończyć z pobłażliwością, karać przestępców, reagować na to, co się dzieje na przedmieściach, rozprawić się z handlarzami narkotyków, uczyć szacunku i odpowiedzialności. Nic to nie da, jeśli perspektywy dla ludzi z przedmieść się nie zmienią. A nie zmienią się, jeśli nie zmniejszy się bezrobocie. Po to jednak, by się zmniejszyło, trzeba radykalnie zmienić francuską politykę ekonomiczną - i tego nikt nie odważy się zrobić.

Oznaczałoby to bowiem rozstanie się raz na zawsze ze słynnym "francuskim modelem społecznym", do którego wszyscy, nawet na tak zwanej prawicy, są bardzo przywiązani. Modelem, który wskutek sztywnych regulacji, absurdalnie wysokich (ponad 50 procent pensji) kosztów zatrudnienia i ogromnej państwowej biurokracji wytwarza bezrobocie, zamiast je zmniejszać, tłumi przedsiębiorczość, zamiast ją wyzwalać i krzewić, zawęża horyzonty i możliwości, zamiast je rozszerzać, karze za sukcesy, zamiast j
e nagradzać, osłabia poczucie odpowiedzialności, zamiast je wzmacniać. Do jaskrawej nieskuteczności tego modelu nikt za żadną cenę nie chce się przyznać.

Gdy aspirujący do prezydentury obecny minister spraw wewnętrznych Nicolas Sarkozy publicznie oświadczył, że jedyne, co słynny francuski model społeczny umie produkować, to bezrobocie, usłyszał od prezydenta Chiraca, że Europa stanie się liberalna po jego trupie. Dziś Sarkozy znów wykazał odwagę - pozwolił sobie na użycie słów w rodzaju "bandyci" i "chuligani", za co natychmiast został potępiony jako "twardy", "niesprawiedliwy", "pogardliwy", "obraźliwy", oskarżony o rasizm, brutalność, brak wrażliwości, brak solidarności, dążenie do represji. Wystąpił nawet (o zgrozo!) w obronie prywatnej własności, zauważając, że podpalanie samochodów jest niesprawiedliwe dla ich właścicieli.

Niewiele to jednak zmieni, jeśli Sarkozy'emu nie uda się przeprowadzić niezbędnych reform
gospodarczych. A to na pewno mu się nie uda, ponieważ prawie nikt go nie poprze. Ze strachu, z inercji, z programowej niechęci do wszystkiego, co jest postrzegane jako "anglosaskie", ze ślepej wiary we francuski model, z lenistwa, z samozadowolenia. A także, w wypadku niektórych, z obawy przed utratą przywilejów, jakie czerpią ze skamieniałych francuskich regulacji rynku pracy.

"Klasa polityczna" nie jest oczywiście odpowiedzialna za zamieszki i przestępstwa, ale można o wiele ją obwinić. Strach, ślepota i brak woli spowodowały wreszcie intifadę, którą już dawno można było
przewidzieć.

AGNIESZKA KOŁAKOWSKA, Tłumaczka i publicystka mieszka w Paryżu

14:52, reine_marguerite , A la petite semaine
Link Komentarze (2) »
Reakcje czytelnikow "Le Monde" (2)

Roland L. 07.11.05 | 21h38

Pensez vous que les jeunes des cités, si leur vie ressemble à ce qu'on nous en dit, ont réellement besoin des provocations de M Sarkozy pour s'enflammer? Je trouve qu'il est trop facile de tout mettre sur le dos de Sarkozy, surtout que ses épaules ne semblent pas bien larges face au déferlement de violence qui nous assaille. Ce sont les événements qui font l'homme... ou le défont.

Ronchon 07.11.05 | 21h15

Monsieur DD, c'est un peu trop facile et meme ridiculement facile de s'en prendre à l'action ou aux paroles de NS. Je pense que les journalistes du Monde ont d'autre chose à faire que pondre des papiers faciles, biaisés, tendancieux et franchement pour ce cas ci grotesque vu la gravité des évenements. Je souhaite que la nouvelle formule du Monde puisse exclure ce genre de bavure épistolaire.

Europekipete 07.11.05 | 21h11

Le pompon de DD, ce qui se passe aujourd' hui c'est de la faute a Sarko, comme ci les voyous avaient besoin de lui pour bruler. Le Nouvel An est ordinairement une raison suffisante. Bien dommage que les jeunes ne veulent pas de la fermete qui leur a fait defaut. Selon DD il aurait fallu donner du" monseigneur" reverencieux et soumis aux casseurs la peur au ventre? Sarko a eu le courage d'appeler un chat un chat et de braver les hors la loi au risque de ternir son image. Bravo!

onmarchesurlatete.com 07.11.05 | 20h54

Faut il etre à ce point aveugle pour ne pas voir que ce qui arrive était inéluctable en raison de causes profondes, sur lesquelles le ministre n'a finalement que peu d'action. Il est délirant de faire de lui un bouc émissaire, il a donné une pichenette sur un immense édifice instable. Cette édifice aurait pu se déstabiliser pour bien d'autres raisons, notemment politiques internationales. Réjouissons nous que cela arrive aujourd'hui et pas en m?me temps qu'un conflit extérieur.

François R. 07.11.05 | 20h08

S'il suffisait de "virer" Sarkozy, il y a longtemps qu'on l'aurait fait. Vous savez bien que ce n'est pas le cas. Par ailleurs, qui dira ce que signifie cette attitude réellement suicidaire de ces incendiaires. Triomphe de la mort sur la vie !

I. 07.11.05 | 19h57

Monsieur jb_romain, l'auteur de cet article est dans "Le Monde" comme vous le remarquez si bien et dans "le monde" à travers sa chronique régulière qui se veut un rapport des émissions TV marquantes. Pourriez vous cesser vos accusations perpetuelles contre tous ceux qui ont le malheur de contredire Sarkozy et commenter les articles au lieu de sous-entendre à tort et à travers ? En vous remerciant.

Frédéric 07.11.05 | 19h30

Nicolas Sarkozy a au moins le mérite d'agir et de ne pas utiliser la langue de bois, reproche que l'on a toujours fait aux politiques jusqu'à présent. Je constate que la société française est gravement malade. Docteur Sarkozy a décidé de la soigner mais les grandes maladies appellent des grands remedes. La guérison ne s'effectuera pas sans "mal". On loue les pompiers pour leurs interventions mais l'action de la police est toujours négligée et vue sous un aspect négatif. C'est triste...

Vani 07.11.05 | 17h38

Quand on vie dans les cités, qu'on n'a pas d'avenir, que l'école est ratée (alors on la brule), que les loisirs sont chers (alors on brule les gymnases), que les voitures ne servent qu' aller nulle part (alors on les brule), et que le gouvernement crée un bouclier fiscal, comment ne pas etre desespéré? A quand la fin de l'autisme des gouvernants? A quand un appel aux chefs d'entreprise les plus riches pour qu'ils embauchent?

jb_romain 07.11.05 | 17h31

L'homme mort aujourd'hui c'était aussi une interpallation de Sarko ? L'handicapée brulée aussi ? Comme les tabassage lors des manif lycéenne ? le photographe mort ? La jeune fille brulée vive ? L'enfant de 13 ans tué par balle ? Vous n'avez étrangement pas regardé "arret sur image" ce WE ... Non vous ne vivez plus dans notre monde, vous etes dans Le Monde. Quelle suffisance.

Jean-François M. 07.11.05 | 17h31

Tenir a resumer les problemes de violence en banlieue entre un hypothetique combat entre des jeunes excites et un ministre de l'interieur de passage est tout simplement hautement ridicule. Les problemes de communautarismes datent malheureusement de longues dates et sont bien plus ancres et difficile a gerer que le cote social et financier que les politiciens s'evertuent uniquement a clamer.

Jacques de Bickenbach 07.11.05 | 17h11

Je me demande si, on ne nous cache pas la manière dont les deux adolescents on été életrocutés. Sont-ils entrés volontairement dans l'enceinte du transfo, théoriquement fermé à clé,ou ont-ils été contraints d'y entrer?. Depuis la recrudescence des bavures policières soigneusement ignorées ou camouflées tout reste à craindre avec des médias beaucoup plus préoccupés par le spectacle que par la recherche journalistique. Sarkozy je vous prie, moins d'arrogance et plus de courage.

Reakcje czytelnikow "Le Monde"

C'est effarant de voir à quel point le message en apparence inaudible des émeutiers ne n'est pas entendu par les Français.Ces jeunes en ont assez d'etre considérés par l'ensemble de la société comme des sous merdes! Par la police qui les traite comme des chiens, par les politiques et les médias qui les stigmatisent en refusant de leur reconnaitre le statut de Français. Et par cette grande majorité de Français incapables de sortir de leurs conditions de petits blancs et de se mettre à leur place

I. 08.11.05 | 08h47

Très belle illustration de mon commentaire du 07.11.05 | 22h16 faite par Europekipete. J'écris "je vois que DD regrette que Sarkozy n'ait pas eu un mot de sympathie pour les deux jeunes éléctrocutés" on me répond "pourquoi Sarko devrait il s'excuser???". Cela se passe de commentaires non? Bravo DD, vous faites un beau métier et de beaux article. Il est juste dommage que nos concitoyens ne sachent plus lire.

Georges A. 08.11.05 | 08h30

Nous vivons les consequences d'une colossale erreur: le droit du sol est une ineptie, il n'est pas posible de continuer a naitre Francais parce qu'on nait en France! Certains le sont ainsi evenus qui n'auraient pas du l'etre. Ils le sont, eh bien ils faut les aider a l'etre vraiment et non les insulter.

Sue 08.11.05 | 07h10

Croyez-vous vraiment que l'on soit dans un schéma réflexe: le ministre parle et la rue répond par des cocktails molotovs ? D'abord les cocktails molotovs doivent etre préparés en grand nombre, ensuite on choisit le moment et on lance.On fait croire au téléspectateur qu'il s'agit d'un mouvement spontané, c'est faute d'avoir la clef que l'on présente les choses ainsi.Ces quartiers ethniques, puisqu'il faut bien les nommer ainsi, posent problème depuis des décennies, ce n'est pas d'hier.

XF 08.11.05 | 04h13

Tout le débat sur l'action de Sarkozy apparaît largement biaisé. On a l'impression que le mot 'karcher' a déclenché les émeutes des cités. S'il n'y avait pas eu un terrain largement favorable aux incendies, ce mot serait resté sans autre conséquence que celle de le faire passer pour un imbécile. En rendant NS responsable des émeutes, ce sont les Français qu'on prend pour des imbéciles. Si on le qualifie de lâche, alors il y a beaucoup de monde à mettre dans cette catégorie.

PIERRE M. 08.11.05 | 03h17

Heureusement que le prix de la nouvelle formule n'a pas augmenté ! Parce que franchement, les arguments tranchés et effarants ne valent vraiment rien. Une réduction de prix serait meme bienvenue pour la peine, au risque de mettre Le Monde sur la paille ! La faute ? qui ? ? DD bien sur ! Pfff... Moi aussi j'peux l'faire !

Europekipete 08.11.05 | 02h47

A I, pourquoi Sarko devrait il s'excuser??? Parce qu'il y a en France des transformateurs avec la mention "DANGER" en grosses lettres ou parce que cette mention n'a pas ete traduite en arabe? On ne peut faire que des condoleances aux familles et deplorer leur demission en tant que parents. Se soustraire a la justice est inexcusable. Par ailleurs, puisqu'il s'agit d'excuses, qui en fait a la veuve du retraite linche, a la maman du bebe de 13 mois assomme, a la dame handicapee brulee?

Romain+II 08.11.05 | 02h08

Je lis que Sarkozy agit. Mais on ne peut se vendre aux medias et agir en meme temps. Il lui reste peu de temps pour agir. Enfin en parlant tout le temps, on laisse toujours échapper une bourde. Et là, deux belles en peu de temps. Quant au malaise des banlieues, trop tard pour s'épancher comme beaucoup sur ce qu'il aurait fallu faire ou non. Que faire donc maintenant ? Je n'en sais rien et malheureusement, je crois que nous sommes nombreux dans ce cas. Soyons sincères.

maurice a. 07.11.05 | 23h12

Decidement le Monde a du mal a se detacher de l'utopie socialiste.

jb_romain 07.11.05 | 22h40

Monsieur I. Il me semblait pourtant avoir réagi à la chronique, d'ailleurs "Arret sur image" est une émission télé qui a été particuliérement marquante, puisque elle a démontré la mauvaise foi de bien des journalistes qui utilisent une situation gravissime a des fins partisane. De plus je rappele a DD qu'il n'y a pas que des voitures qui brulent en banlieues, il y a des agressions physiques, des morts, et que dans ce contexte cette utilisation politique me parait méprisable.

Gilbert R. 07.11.05 | 22h40

Bravo à Dominique Dhombres pour son article. Le fait qu'il paraisse dans le "nouveau Monde" me rassure, face à ses contradicteurs , nostalgiques du front national...

XCD 07.11.05 | 22h37

Conseil restreint sur la sécurité autour de Villepin. La télé filme Sarkozy qui monte les marches (il doit y en avoir moins d'une dizaine). Par trois fois en gravissant cet interminable escalier, le ministre de l'intérieur se tourne vers les journalistes pour etre pris en photo. Arretez de tirer sur Sarko. Le karcher, la télé, ... Il ne peut pas tout faire.

parcevox 07.11.05 | 22h25

Suis assez effaré des réactions à l'article de DD. En effet, s'il est clair que l'attitude de NS ne saurait etre considérée comme étant l'unique facteur déclenchant des graves problèmes que nous vivons actuellement, il est également clair que notre Ministre a très largement dépassé les limites de l'acceptable, et ce bien avant le déclenchement des émeutes. Je sais que la psychologie narcissique de l'internaute moyen le pousse à valoriser l'expression de la puissance, mais tout de meme...

mil 07.11.05 | 22h19

Réagir. Tout le monde ne fait que réagir sans cesse à une épouvantable incapacité de communication. Tous les mots ne peuvent qualifier d'autres maux inscrits dans l'impossible dialogue entre deux mondes qui ne vivent plus ensemble depuis longtemps. Quand les mots ne suffisent plus, les incapables se mettent à réagir alors qu'il est trop tard. Pour s'entendre il faut se parler. Le pouvoir n'appartient qu'? ceux qui disent, c'est une tautologie; donc la cité br?le de se dire. A l'aide.

I. 07.11.05 | 22h16

Quand je lis cet article je vois que DD regrette que Sarkozy n'ait pas eu un mot de sympathie pour les deux jeunes éléctrocutés. Ou diable voyez vous DD demander que Sarko "donne du monseigneur reverencieux et soumis aux casseurs" ? Il faut arreter de chercher à lire à tout prix les propos que l'on reve de reprocher à l'auteur et se concentrer plutôt sur ce qu'il écrit vraiment. Un peu comme "nettoyer au karsher" veut dire "leur rentrer dedans" et pas "chercher à les aider".

Zamieszki we Francji (1)

Chronique

C'est à Sarkozy que ce discours s'adresse, par Dominique Dhombres

LE MONDE | 07.11.05 | 16h43 * Mis ? jour le 07.11.05 | 16h43

Des mots qui suivent ne sont pas ceux qu'on emploie d'ordinaire dans Le Monde. Cela n'a rien à voir avec la nouvelle formule du journal, inaugurée ce lundi 7 novembre. C'est tout simplement le vocabulaire entendu à la télé, tout au long du week-end. "J'ai eu ma voiture brulée, les quatre pneus éclatés, avec, marqué dessus: nique ta mère, Sarkozy. Ce n'est pas Sarkozy qu'on a niqué, c'est moi !", constatait un habitant du quartier de la Reynerie, à Toulouse. L'homme s'exprimait avec cet humour méridional qui consiste à se moquer de soi-meme dans l'adversité. C'était, dimanche soir, au "19-20" de France 3, la chaîne qui a sans doute le mieux rendu compte, ces derniers jours, de ce qui se passait dans cet étrange pays, le nôtre. Dans le "Sept à huit" de TF 1, les jeunes qui fréquentent le "Burger" de La Duchère, seul établissement de restauration rapide ouvert la nuit dans cette cité lyonnaise, étaient filmés en caméra cachée lors d'un contrôle de police. Les policiers se méfient beaucoup de cet établissement et de ses jeunes. "Pourquoi vous me tutoyez ?", demandait un jeune. "Tu veux griller, toi aussi, avec tes copains ? Tu veux aller dans un transfo ? Ramenes ta gueule, on va t'y mettre !", disait un policier. Rappelons au téléspectateur vraiment distrait que deux adolescents de Clichy-sous-Bois, dans le "9-3", ont péri brulés dans un transformateur EDF. Depuis, les voitures flambent dans toute la France. Et pas seulement les voitures. Les autobus, les entrepôts aussi. Pas besoin d'etre Jérémie, comme chantait Brassens, pour faire le lien entre ce transfo et cet incendie national. Les chaînes ont fait leur travail. Elles ont montré les propriétaires de voitures ulcérés et les jeunes qui les ont brulées. C'est là que le miracle de la télé intervient. Les uns et les autres interpellent en fait, par caméra interposée, le ministre de l'intérieur. Eh oui ! C'est ? Nicolas Sarkozy que ce discours s'adresse. Les propriétaires lui demandent de la fermeté, encore de la fermeté et toujours de la fermeté. Chirac en a promis, d'ailleurs, au "20 heures", s'adressant au pays ébahi. Les jeunes ne veulent pas etre traités de la sorte. Ils font savoir à l'intéressé (Sarkozy, vous suivez ?) qu'ils sont des etres humains, comme lui, et qu'ils ne se lavent pas au Kärcher. Sarkozy a oublié de dire un mot, venant du coeur, à propos des deux jeunes carbonisés. Il le paie très cher. Nous aussi.

Dominique Dhombres Article paru dans l'édition du 08.11.05

http://www.lemonde.fr/web/vi/0,47-0%402-3226,54-707204%4051-704172,0.html

Huby moraskie w ogniu

No, moze ciut przesadzilam z tym tytulem. Ale i na moje strasburskie "huby" zawital niepokoj zamieszek w tzw. quartiers défavorisés. W nocy z soboty na niedziele i z niedzieli na poniedzialek nad okolicznymi dzielnicami krazyly policyjne helikoptery. Od kilku dni nie ma wieczoru i nocy, by nie slychac bylo wycia strazackich syren. Na ulicach sporo policyjnych radiowozow. Szczegolnie wieczorami. W moich okolicach mieszka sporo imigrantow (glownie z Afryki i krajow arabskich), jednak na szczescie nie jest to jednak jakas wyjatkowo niebezpieczna zona, jak np. Cronenbourg, Hautepierre, Neuhof czy Meinau. Niemniej jednak wczoraj w nocy niedaleko mojego domu podpalono samochod... Poza tym w miescie spokojnie (czy aby na pewno?). Zadnych walk chuliganow z policja, zadnych barykad na ulicach. Wczoraj obrzucono kamieniami autobus. Poza centrum miasta w kazdej dzielnicy mialo miejsce jakies podpalenie. Pozar wybuchl takze w domu kultury w Schiltigheim (to calkiem niedaleko mnie), a takze w okolicach przedszkola w Hautepierre. Plona samochody w Colmarze i Miluzie...

Czy zostanie wprowadzona godzina policyjna? Na stronach prefektury zadnych aktualnych informacji. Calkiem, jakby sie nic nie dzialo. Ministerstwo spraw wewnetrznych tez chyba "zapomnialo" zaktualizowac swoja strone. Ostatnie niusy pochodza bowiem sprzed kilku tygodni...

Oto, co donosi mi kolezanka z Tuluzy (pisownia oryginalna, ale coz - emocje biora gore): "Co u nas slychac nowego, ech burdy strasznie wczesniej jakos sie nie przejmowalismy, od niedzieli jest mocno przerazajco, od metra 5 min z buta od nas, plona auta, troche sie juz boimiy ech... Wczoraj spalili z 70 aut, autobusy nie chodza bo podpalili 3, wiec kierowcy nie chca jezdzic....na metro, na tory wywali auto, i wszytko to kolo nas Miral, bellfontaine....., reynerie otoczeni jestesmy jak cholera. Wczoraj wracalam po 19 i wielki slup dymu z 10 km widac w nocy helikoptery i i ogien i wrzaski o pare krokow dalej .... Jak z wojny ech...mam nadzieje ze bededzie godznia policyjana (prawo z wojny anglierskiej z 55 roku) ale wojska sie boje na ulicach. Zle to wyglada....naprwde 1 tyg oki, teraz biomy sie lazimy do pracy;;;;ale z sercem w pietach. Sciskam z frontu:):) Nic sie nam zlego nie dzieje na razie. I hope ze predko przejda burdy."

Le bilan en Alsace (tekst zamieszczony w "Dernières Nouvelles d'Alsace")

Strasbourg et Mulhouse connaissaient à nouveau des incidents hier soir après une nuit de violence dimanche qui avait déjà touché ces deux villes ainsi que Colmar. STRASBOURG.- Hier soir entre 18h et 22h30, 18 véhicules ont été incendiés à Strasbourg et dans la CUS. Un bus a été la cible de jet de pierres, hier après-midi, A hauteur de la piscine de la Kibitzenau à Strasbourg. La CTS a choisi d'interrompre la ligne 14, et de la dévier jusqu'au terminus de la ligne 24, Neuhof Stéphanie. Le trafic devrait reprendre normalement dès ce matin. Une équipe de la télévision allemande Südwestrundfunk qui souhaitait effectuer un reportage à Hautepierre a essuyé hier des jets de pierres et a du quitter les lieux. La voiture des journalistes a été endommagée. Hormis le centre ville, tous les quartiers de Strasbourg avaient été touchés par des incendies de voitures dans la nuit de dimanche à lundi. Sans oublier les autres communes de la CUS. Hier ? 6 h, la préfecture dénombrait un total de 34 feux de voitures sur l'agglomération. Une enquete judiciaire est en cours pour déterminer les circonstances de l'incendie qui a détruit dimanche soir l'annexe du centre socioculturel du Marais à Schiltigheim. Un cabanon a également été incendié à proximité d'une école maternelle de Hautepierre. L'établissement a été épargné par les flammes.

MULHOUSE.- Les incidents ont repris hier soir. A 21h30, 7 véhicules avaient été incendiés à Mulhouse et 14 sur le parking d'un concessionnaire automobile d'Illzach. Un véhicule de police a essuyé un jet de cocktail Molotov qui n'a pas atteint sa cible et ne s'est pas embrasé. Un bus a été caillassé. Sur l'agglomération mulhousienne quinze voitures avaient été incendiées dans la nuit de dimanche à lundi. Durant la meme nuit, la police a interpellé quatre mineurs et deux jeunes majeurs : deux adolescents pfastattois de 17 ans soupçonnés d'avoir participé aux incendies de Pfastatt, deux Mulhousiens de 14 et 16 ans surpris sur un feu de poubelle à Mulhouse, et deux adultes de 20 et 22 ans contrôlés dans le quartier Barbanègre avec une bouteille incendiaire. Le parquet décidera aujourd'hui d'éventuelles suites judiciaires. Un Mulhousien de 20 ans, suspecté d'avoir jeté une pierre sur un véhicule de police jeudi dernier au Drouot lors d'un feu de voiture et d'avoir insulté trois policiers a été condamné hier en comparution immédiate à quatre mois de prison. Du fait de son casier judiciaire vierge et d'un entretien d'embauche programmé pour aujourd'hui, l'application de la peine a été ajournée et il est ressorti libre.

COLMAR.- Six voitures ont été incendiées dans la nuit de dimanche ? lundi dans le quartier Ouest de Colmar. La dernière a été détruite dans l'incendie d'un garage, rue de Hunawihr, peu apr?s 23h. Un sapeur-pompier a été légèrement blessé à l'oeil lors de l'intervention par une projection accidentelle de produit chimique. Les policiers ont interpellés quatre adolescents de 15 et 16 ans, soupçonnés de trois feux de voiture samedi soir rue des Trois-Châteaux et d'une tentative avenue de Paris. L'un des jeunes gens avait été vu avec un jerrican. Les quatre jeunes qui habitent tous le quartier ont été présentés hier soir au parquet qui a requis un mandat de dépôt contre l'un des plus âgés, un contrôle judiciaire pour un autre et le placement en centre éducatif fermé pour les deux plus jeunes. Hier après-midi, la police a du de nouveau se déployer, notamment aux abords du collège Molière ou feux divers et caillassages de bus de la Trace ont été déplorés. Des CRS en provenance de Metz étaient attendus en soirée.

10:32, reine_marguerite , A la petite semaine
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka