La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
poniedziałek, 14 stycznia 2008

Czyzby alternatywa dla palaczy? ;-)


Une cigarette de substitution qui ne s'allume pas

ll n'est pas sûr du tout que ce produit suffise pour calmer les besoins ni compenser les plaisirs désormais interdits de la nicotine dans les lieux publics. Mais, en ces temps de chasse aux sorcières qui fument, il se présente comme un moyen de substitution. L'objet en plastique s'appelle Smoz, a les dimensions et la forme d'une cigarette et est composé, selon son fabricant, d'"ingrédients 100 % naturels". Il se décline en trois arômes : menthe forte, citron ou framboise. Son prix de vente en pharmacie est conseillé à 3,95 €, ce qui peut paraître cher, mais il serait utilisable pendant cinq jours. Au bureau, l'objet fait débat. Il y a ceux et celles qui se refusent à "téter" ce substitut grossier. Il y a ceux et celles que cette fausse cigarette aux lèvres détend et leur permet d'attendre plus sereinement la prochaine pause sur le trottoir. Et il y a enfin ceux et celles à qui ça donne une furieuse envie d'en griller une vraie tout de suite, sur-le-champ. Cet effet pervers n'est pas signalé sur le mode d'emploi. Celui-ci stipule seulement qu'il ne faut pas l'allumer et que ce produit doit être tenu "hors de portée des enfants".
(źródło: "Le Monde")

A tak to ponoc wyglada:



(zrodlo: "Le Monde")

Sa jacys chetni? ;-)


23:33, reine_marguerite , A la petite semaine
Link Komentarze (2) »
środa, 09 stycznia 2008
Tylko dla amatorow

W sam raz dla zakupoholikow



Centrum handlowe Euralille (zdjecie z zeszlego roku, w okresie wyprzedazy)



Tlum, sklebiony niczym szarancza albo roj rozdraznionych os, zwabionych do zrodla pozywienia; tlum - z szalem w oczach, pedzacy oblednie przed siebie niczym Brueghelowska Dulle Griet, z wyladowanymi po brzegi torbami, siatkami i pudelkami; tlum, przewalajacy sie fala, stloczony, tratujacy wszystko, co w pore nie zejdzie z drogi i nie ustapi miejsca... ;-)

Ech, czyli znow zaczely sie wyprzedaze... Czas robic zakupy o jakichs nieludzkich porach, inaczej nerwy zszargane i czas stracony.


20:10, reine_marguerite , A la petite semaine
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 stycznia 2008

Przepraszam, nie pisuje, bo mam prawdziwe urwanie glowy, problemy, wyjazdy, sprawy do zalatwienia... i na to wszystko za malo czasu. Niestety.

Do uslyszenia wkrotce.

O autorze
Zakładki:
2. Napisz do mnie: reine_marguerite@gazeta.pl
3. Codzienniki-przelotniki (i nie tylko), czyli Francja w małym paluszku
4. NANCY, MOJA MILOSC...
5. STRASBURG W PIGULCE
6. NA DALEKIEJ PółNOCY, CZYLI W LILLE
7. POCZTOWKI Z DALEKICH KRAIN
8. BLOGI WYBORCZEJ
9. CHEZ LES FRANCAIS...
FRANCJA
KOBIETY
PHOTOBLOGUES
PRASA CODZIENNA
PRASA LOKALNA
TU ZAGLĄDAM
TYGODNIKI

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka