La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
Blog > Komentarze do wpisu
Awinion wybudzony z popołudniowej drzemki

Przesiadywanie na jednym z licznych, pełnych o tej porze roku kawiarnianych tarasów w Awinionie (ile ich tak naprawdę jest? sto? więcej?), nie miałoby w sobie tego dnia nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że obok mnie, na sąsiednim krzesełku elegancko przycupnął przepiękny i misternie przystrzyżony biały pudelek z różową obróżką na szyi i czymś na kształt kunsztownie upiętego czuba na szczycie małej, lecz zgrabnej główki. 

Z aromatycznym papierosem w jednej dłoni i szklanką jasnego piwa w drugiej, pudlowi towarzyszył przypieczony prowansalską opalenizną właściciel w białych szortach, lat sześdziesiąt kilka, a może i więcej. 

I choć zawiedzeni będą ci, którzy na jego miejscu widzieli już oczyma wyobraźni wyfioczoną paniusię w różowym wdzianku, to jednak wytworny pudel na krzesełku i jego całkiem zwykły pan stanowili dość kontrowersyjną, a w każdym razie malowniczą parę. 

Bienvenue en Avignon...

Jak się okazało, panowie i panie już nie tańczą na moście w Awinion. Słowo daję, sama sprawdziłam. Dzieją się za to różne inne historie, bo Awinion to przecież - jak co roku w lipcu - teatralna stolica Europy. 

Cykady brzęczą jak pijane, temperatura przekracza 30 stopni, a powietrze drga od gorąca. Atmosfera, jak przystało na połowę lipca, prawdziwie festiwalowa. Tłoczno więc jest i gwarno. To podobno jedyny taki moment w roku, kiedy w Awinionie "coś się dzieje", a wszystko w0koło budzi się z typowo śródziemnomorskiej drzemki. 

Teatralne afisze, przyklejone jeden obok drugiego na każdym wolnym skrawku muru czy ściany, wyglądają jak wielobarwne, krzykliwe murale.

Pięknie jest. I tak leniwie. I szałowo. I pieprznie.

Po prowansalsku. 

piątek, 15 lipca 2011, reine_marguerite

Polecane wpisy

  • Pożegnanie i przeprowadzka

    Sześć lat - jak ten wierny pies - na blox.pl. W opisie swojego blogu napisałam kiedyś: La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśni

  • Kot nam się nie udał / Un chat mal doué

    Il y a des animaux qui sont les plus beaux de leur race, les plus intelligents, les plus doués; ils ne s'intéressent pas du tout à nous; à peine conde

  • (Tylko) dwa koty

    Choć już od czwartku jestem w Polsce, trudno mi znaleźć czas na pisanie. Tyle mam Wam do opowiedzenia, a tymczasem opracowuję próbki tłumaczeń około 10 książek,

TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka