La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
Blog > Komentarze do wpisu
Colmar czyli perelki Alzacji

Centrum pięknego miasta Colmar to prawdziwy labirynt brukowanych deptaków dla pieszych, przy których stoją odrestaurowane budynki w stylu alzackim, zbudowane u schyłku średniowiecza i w okresie renesansu. Ulice ożywiają śmiałe kolory - niebieskie, pomarańczowe, czerwone lub zielone - jakimi pomalowano pruski mur, z którego wzniesiono domy. Słynne w świecie Musee Unterlinden ma w swoich zbiorach przepiękny Ołtarz z Issenheim.

 

 

 

 

 

 

 

W Colmarze bylam kilkakrotnie - po raz pierwszy dopiero na poczatku czerwca 2003 roku (czyli po osmiu miesiacach pobytu w Alzacji), ostatnim razem - we wrzesniu 2006 roku, kiedy przyjechala do mnie w odwiedziny najbliższa famuła. Zdjęcia pochodzą jeszcze z czasów, gdy dysponowałam w miarę dobrym sprzętem fotograficznym - zeskanowałam także kilka pocztówek (mam nadzieję, że Patekku się nie obrazi, bo to od niej ściągnęłam ten pomysł).

Do Colmaru można z łatwością dostać się pociągiem - trasa jest naprawdę malownicza, wzdłuż pól i wioseczek, z widokiem na góry i winnice... Można też dojechać autostradą (bezpłatną) ze Strasburga w kierunku Miluzy. Szczerze mówiąc, choć samochód wydaje się daleko praktyczniejszym środkiem komunikacji, dużą przyjemność sprawiły mi moje wyprawy pociągiem - przynajmniej ze spokojem można się pogapić przez okno.

Z dworca na starówkę, czyli tzw. Małą Wenecję, prowadzi bodajże Avenue de la Republique (przechodzi się obok parku z fontanną, który mnie zawsze kojarzy się - nie wiem czemu - z cours Leopold w Nancy, choć podobieństwo nie jest jakoś specjalnie uderzające). Ot, wspomnienia... Miejsce to nosi swojską nazwę Pól Marsowych (czyli Champs de Mars).

Dzielnica Petite Venise rozciąga się wzdłuż rzeki Lauch i południowego skraju starówki. Centrum miasta, w dużej mierze wyłączone z ruchu kołowego, można zwiedzać pieszo. W pobliżu starówki znajduje się co najmniej jeden podziemny parking, nie ma więc problemu ze znalezieniem miejsca do zaparkowania samochodu.

Na tym mostku (ponizej) po obu stronach rozposciera sie bodajze najpiekniejsza panorama Malej Wenecji, najchetniej chyba fotografowane miejsce w Colmarze. :-) Zwlaszcza przy pieknej pogodzie robi fantastyczne wrazenie. Mialam to szczescie, ze przyjechalam do Colmaru przed poludniem, kolo dziesiatej, gdy jeszcze nie bylo zbyt wielu turystow, a i pozniej jakos nie zaroilo sie od tlumow. Moglam wiec bez przeszkod spacerowac po waskich uliczkach i delektowac sie ich urokiem. Im bardziej poznawalam Alzacje, tym wieksze stawalo sie moje przywiazanie do tych okolic i samego Strasburga.

 

Ten sam widoczek, ale trzy lata pozniej - famula zachwycila sie Alzacja, co mnie zreszta nie dziwi. Objezdzilismy waskimi drogami pol Alzacji, z jej winnicami, malowniczymi wioseczkami i miasteczkami, dotarlismy do zamku Koenigsburg, wdrapalismy sie na Mont Sainte Odile, byly spacery brzegiem Renu, dzielacym Francje od Niemiec... Zalowalam tylko, ze nie moglam pokazac moim bliskim Lotaryngii, mojej drugiej milosci po Alzacji. Zabraklo niestety czasu...

 

I znow powtorka. Colmar najlepiej zwiedza sie wiosna i latem, co wydaje sie oczywiste. Wpadlam kiedys z wizyta do Colmaru w lutym i wszystko wydalo mi sie takie smutne i uspione. Poznikaly przepiekne klomby i kwietniki, a nieoswietlone slonecznymi promieniami kolorowe kamieniczki wydawaly sie przyblakle... Urok tego miejsca pozostaje taki sam bez wzgledu na pore roku, lepiej jednak wybrac sie tam wowczas, gdy miasto prezentuje sie w calej swojej krasie.

 

A tu pocztowka - i zupelnie bajkowe kolory. :-) Mozna sie skusic na przejazdzke (przeplywke?) lodzia kanalami - kto byl w Brugii, wie ze czekaja tam podobne atrakcje, ale w zwielokrotnionym wymiarze. :-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na średniowiecznych ulicach starówki, takich jak rue des Clefs, Grand' Rue i rue des Marchands, można zobaczyć wiele domów wzniesionych z pruskiego muru. Godny uwagi jest zbudowany w 1537 r. Maison Pfister (na pocztówce poniżej), przy rue des Marchands naprzeciw numeru 36. Architekturę tego budynku urozmaicają delikatnie malowane panneaux, wymyślne okno wykuszowe i rzeźbiony, drewniany balkon.

Musee Bartholdi (Muzeum Bartholdiego), rue des Marchands 30, poświęcone jest życiu i twórczości rodowitego mieszkańca Colmaru, Frederica Augusta Bartholdiego (1834-1904), twórcy nowojorskiej Statuy Wolności. W domu, gdzie urodził się artysta, można zobaczyć niektóre jego prace oraz pamiątki po nim.

 

Wejście do muzeum

 

 

Przy placu Dominikańskim (place des Dominicains) stoi gotycki kościół dominikanów (Eglise des Dominicains), kiedyś zdesakralizowany i wykorzystywany jako targ zbożowy. Znany jest ze swych XIV- i XV-wiecznych witraży oraz słynnego tryptyku La Vierge au buisson de roses (Madonna z różanym krzewem - mnie bardziej podobałby się tytuł: Madonna wśród róż, 1473) pędzla Martina Schongauera. To arcydzieło, przedstawiające postać Maryi o łagodnych oczach, tulącej w ramionach małego Jezusa, dostało się na czołówki gazet, gdy zniknęło na 18 miesięcy po kradzieży w styczniu 1972 r.

 

niedziela, 08 czerwca 2008, reine_marguerite

Polecane wpisy

  • Marsylia

    Natrafilam na jedyne zdjecia z Marsylii sprzed czterech lat... Zrobilam je w okolicach dworca kolejowego - mialam jedynie godzine do odjazdu pociagu w kierunku

  • Kazdy pod rękę z homarem ;-)

    Poniewaz Ola zapytala mnie w komentarzu, jak dlugo pomieszkiwalam na tzw. "lazurach", spiesze z wyjasnieniami. :-) W "domu" z przepieknym

  • Juz prawie ostatki...

    ... prawie, gdyz z tej czesci Francji mam jeszcze do pokazania (oprocz ponizszych)... uwaga, uwaga... slownie dwa zdjecia. Reszta, jak juz wiadomo, przepadla. T

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/06/08 23:06:29
bajka... koniecznie muszę się kiedyś wybrać do Alzacji i Lotaryngii
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2010/12/27 21:55:11
Przepięknie , koniecznie wybiorę się tam któregoś dnia.
-
Gość: lili, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/11/04 21:03:24
Warto zobaczyć ,nie polecam miesięcy jesiennych.Barwy tracą blask , zdjęcia nawet najlepszym sprzętem wychodzą jakby płowe.
-
Gość: turystka, *.opera-mini.net
2013/10/25 09:41:33
Cudowne miejsce-polecam do zwiedzania.
-
Gość: dida56@interia.pl, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/08/12 22:39:38
Colmar zwiedzałam z prawdziwą przyjemnością. To miasteczko jest wyjęte zywcem
z filmów płaszcza i szpady. Podobały mi się stare kamieniczki, a mała Wenecja to prawdziwa perełka miasteczka. Robi tu się chętnie zakupy no i pije świetną kawę

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka