La France - mon pays, ma terre, ma préférence. Tak zawodził pewien pieśniarz, a ja mu wtóruję... Stało się. Pomyślne, jak mniemam, wiatry przywiały mnie na północ Francji - do Lille, potem do Valenciennes, w końcu zaś do Anglii.Po Strasburgu, Nancy, Dijon i Nicei to kolejny przystanek na trasie. Blog w zasadzie powinien zmienić nazwę na: Gdzieś na wschodzie Anglii, czyli La petite Polonaise au pays de fish n chips...
Blog > Komentarze do wpisu
Jak kochac... to tylko Francuza

Francuz - doskonaly material na romantycznego adoratora i ognistego kochanka, ale niekoniecznie na meza i glowe rodziny??? Ech, milosci me przemaszerowaly przed moimi oczyma wczorajszego wieczoru, gdy mi na wspomnienia sie zebralo... Jak kochac i szalec, to tylko tu... :-)

Bo przeciez - kiedy Francuz kocha, to w wielkim stylu, w starym dobrym stylu, z rozmachem i iscie bizantyjskim przepychem: kolacje w restauracjach (nawet sie nie skrzywi przy placeniu rachunku i lekka reka dorzuci calkiem niezly napiwek), romantyczne spacery po uroczych zakatkach starowki w swietle latarn (gdy ksiezyca brak), wyznania szeptane do ucha, noszenie na rekach (nikt mnie nigdy tyle na rekach nie nosil, co tu we Francji - od czasow, rzecz jasna, niemowlectwa), samochodowe przejazdzki poza miasto, choc benzyna to przeciez cenne dobro w tych czasach, ktorego nie nalezy marnowac ;-) (jeden z moich absztyfikantow wywiozl mnie byl w pewien majowy dzionek szlakiem winnym w Alzacji az do Mont Ste Odile, gdzie sie piknik odbyl tete a tete)... ach, i te noce, owiane goracym oddechem, pelne namietnosci i zaru... Ech... Jak dobrze byc kobieta w kraju nad Sekwana... Lza sie w oku kreci... ;-)

A to w knajpce przy lampce wina liscik milosny na serwetce skleci, ze az ciarki przechodza przy lekturze, a to w srodku nocy zadzwoni i tym swoim francuskim szeptem (od ktorego az sie w glowie kreci)  powie, ze teskni i spac nie moze, a to kolacje wlasnorecznie przyrzadzi (jadalna, zaznaczam, i do tego smaczna), a kupujac bagietke w bulanzerii, obdarzy sprzedawczynie, sasiada staruszka z psem i cala reszte kolejki najslodszym usmiechem w swiecie, za co biedaczka za lada malo polowy towaru mu nie odda za darmo, byle jeszcze raz ten usmiech ujrzec. A to scenke zazdrosci wybrance uczyni w iscie francuskim stylu, bo chociaz libertyn i lekkoduch, to przeciez swojej damy pilnie strzec bedzie i na potencjalnych rywali krzywym okiem spojrzy. 

A jesli jeszcze do tego niedbale zarzuci na szyje kolorowy szalik i jaka dobra perfuma sie spryska... Ech.. To dla niego jest sie "mala wrozka", "ksiezniczka", "serduszkiem", "kochaniem" i "miloscia". I nawet jesli czasem powie z przekasem, tym poblazliwym samczym tonem: "andouille", a potem doda: "je t'aime, patate", to jak tu sie na takiego gniewac i obrazac? J

Jeden amant przyjezdzal do mnie z innego regionu. J Energiczny i swiadomy swego uroku filozof o iscie rycerskiej posturze (metr dziewiecdziesiat, silne i opiekuncze ramiona i piekne inteligentne oczy o zamyslonym spojrzeniu) pisal do mnie listy wyborna, przepieknie literacka francuzczyzna w stylu listow z "Niebezpiecznych zwiazkow" Laclosa, zarazil miloscia do jezyka Italii, pieknie spiewal i jeszcze piekniej calowal. Kochal na zaboj - i choc w sina dal odplynal niczym marynarz w najdluzszy rejs swojego zycia - to jednak procz zlamanego serca zostawil cala ksiege wspomnien. I to jakich! Tak kocha sie w zyciu chyba tylko raz. Jeden na milion. J Kto mnie jeszcze kiedy tak kochal bedzie? J

Jak kocha, to w wielkim stylu. Jak rzuca, to tez w wielkim stylu (nawet jesli z byle powodu): nawet lze uroni (nie szkodzi, ze krokodylowa), napisze dluga epistole, podajac tysiac powodow na "nie" ("Wiedz, ze i tak cie kocham, jestes tak bardzo dla mnie. Placze, piszac do ciebie te slowa... Adieu, ma petite princesse, pardonne-moi tout le mal que je t'ai fait." - powie), potem wroci skruszony, znow czuly, romantyczny, laszac sie i przymilajac niczym kochliwy kocur wloczykij, pilnie zatajajac po drodze wszystkie mniejsze i wieksze grzeszki. Kaprysny, o wdzieku i usmiechu niegrzecznego, rozbrykanego chlopca, ktoremu wszystko sie wybacza, niestaly w uczuciach i zmienny niczym choragiewka na wietrze... Powie "je t'aime" juz na pierwszej randce i choc na czwartej nie bedzie juz tak pewien swych uczuc, a na siodmej bedzie szukal wykretow, by przypadkiem nie dac sie usidlic, to jak takiemu nie wybaczyc? J Jak takiemu nie wierzyc?

Oczaruje taki kobiete, wokol swego palca okreci, w glowie zamaci, urok rzuci, rozpiesci i rozkocha w sobie, a potem porzuci, serce podepcze i do innej pojdzie, innej w glowie zawroci, inna "ksiezniczka" nazwie... Da capo al fine.

Jak kochac, to tylko we Francji i tylko Francuza. Niekoniecznie wychodzic za maz... Kandydata na meza i przyszlego ojca dzieci nalezy zapewne poszukac gdzies za miedza. (Quoi? Jamais!!!!) ;-) Tylko na sama mysl o niemieckim albo szwajcarskim, a nie daj Boze angielskim, kochanku jezyk staje kolkiem i wszelka chec na figle mija... ;-)

Jechalam ostatnio metrem, a naprzeciwko mnie siedzial dwudziestoparolatek w towarzystwie dwoch kolezanek. 100 % Francuza plus zniewalajacy usmiech (plus idealnie biale zeby). Chcac, nie chcac zagapilam sie, bo chlopak emanowal czyms, co wlasnie Francuzi maja i z czego umieja korzystac w milosnych podbojach. "To cos" maja jednak tylko wybrani. J Nie ma sie bowiem co ludzic, ze posiadacz wasow i beretu z antenka bedzie kochal jak ksiaze na bialym koniu, co to olsni wybranke wyszukanym komplementem. Francuski urok to - jak sie zdaje - dobro reglamentowane, dostepne wylacznie w czepku urodzonym, rozdawane przez lekkomyslna nature w sposob calkowicie nieprzewidywalny.

Gdziez wiec moj ksiaze i kochanek, gdzie moja wielka francuska milosc? No gdzie???

wtorek, 24 października 2006, reine_marguerite

Polecane wpisy

  • Snieg, czyli nie mam pomyslu na wieczor

    W mojej czesci Brytfanii, tj. we wschodniej Anglii, sniegu bylo dzis przed domem tyle... A u dawnej znajomej z pracy mieszkajacej na poludniowym wybrzezu Anglii

  • Sie zatrzaslam

    Po co zamykac sie w lazience na klucz, skoro nikogo nie ma w domu? Przeciez i tak nikt nie wejdzie znienacka, prawda? No wlasnie. "Sie zatrzaslam" dzis po polud

  • Rusz tylek z domu

    W srode ruszylam z domu wspomniany w tytule tylek. Trafilam na wybrzeze. Migawki z Herne Bay...

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: swieta prawda !, 94.196.40.*
2008/12/10 22:55:24
w twoim opisie Francuza widze lustrzane odbicie mojego ukochanego - jest 100% francuzem oczywiscie i spelnieniem moich mlodzienczych marzen . Jestem nim po prostu zachwycona tyle, ze nie ze wzgledu na to ,ze zabiera mnie czesto do restauracji ( czego z reszta NIGDY nie doswiadczylam z moim bylym polskim czy tez angielskim partnerem ) , przynosi bukiet roz na sniadanie razem z rogalikami czy tez jest najleprzym kochankiem wszech czasow ale dlatego , ze jako jedyny potrafil wzbudzic we mnie respekt (i nie chodzi mi o strach ale o szacunek ), nie daje soba rzadzic, pomiatac - zna dokladnie swoja wartosc. To jest to co w nim kocham i czego mi brakowalo - po prostu jest mezczyzna!!!
-
Gość: lili, *.warszawa.mm.pl
2009/06/22 01:27:52
Fantastyczny tekst...! Czytałam sporo opisów francuskich mężczyzn, ale przez Twój nabrałam takiego apetytu, że chyba zarezerwuję bilet na pierwszy samoloti polecę do Paryża, ot tak, przejść sobie ulicą... ;-)
-
Gość: Hene, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/12 16:09:44
Ach, aż się rozmarzyłam. W te wakacje poznałam cudownego francuza, który skradł moje serce niestety za rok dopiero wróce do Francji i już więcej pewnie się z nim nie zobacze:( A tak bardzo tęsknie za jego czułym dotykiem...
-
Gość: Inka, *.dynamic.gprs.plus.pl
2009/12/31 22:15:06
No coś w tym de facto jest... Tyle, ze 'moj' Francuz pomimo swoich wczesniejszych gestow i zachowania, po powrocie do Francji okazal sie gejem ://
-
Gość: Takajedba, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/19 21:00:02
Święta prawda! Pięknie i jakże prawdziwie napisane :)

Manifeste pour l'abolition du foie gras statystyka